JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
...BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Jak z pogrzebami radzą sobie wyznawcy zaratusztrianizmu?

97 553  
318   88  
Trumna dębowa czy może lepiej wyłożony zwiewnym jedwabiem najlepszej jakości mahoń? Co to za różnica, w jakim opakowaniu trafimy do gleby, skoro i tak po kilku dniach zaczniemy brzydko pachnieć, jeszcze gorzej wyglądać, a jedynymi istotami, które będą chciały dzielić z nami czas będą wygłodniałe robaki i małomówne bakterie gnilne? Uwaga. Materiał lekko niesmaczny.


Trup to nic innego jak kawał nieświeżego mięsa, toksycznego ścierwa, którego to należy jak najszybciej się pozbyć. I zaraz przekonacie się, że można uczynić to w iście „epickim” stylu! Ok. XIII wieku przed naszą erą żył sobie pewien Pers - Zaratusztra. Kiedy mężczyzna ten skończył 30 lat, doznał objawienia. Spotkał się z samym Stwórcą – Ahura Mazdą, który bardzo szczegółowo wyłożył mu podstawy nowej religii. Tako rzecze legenda, a w praktyce zaratusztrianizm, bo tak stworzona przez perskiego proroka religia została nazwana; to ładnie podany zbiór wierzeń dawnych ludów indoeuropejskich. Warto też dodać, że wiara ta miała też potężny wpływ na tworzenie się kolejnych religii – od judaizmu, przez chrześcijaństwo, aż do islamu. To właśnie z zaratusztrianizmu wywodzą się takie rzeczy jak Sąd Ostateczny, pojęcie duszy czy podział na Niebo i Piekło.


Również i obecna w judaizmie koszerność, czyli boski nakaz przestrzegania specjalnej diety, wywodzi się z tej założonej przez perskiego proroka religii. Tu się jednak na chwilę zatrzymamy, bo wspomniany aspekt jest tylko jednym z przykładów typowego dla zaratusztrianizmu kultu czystości. W wierze tej pojawia się postać Angra Maju – złego ducha, który zwykł wprowadzać chaos, brud i zamęt w idealne dzieła najwyższego bóstwa – Ahura Mazdy. To właśnie ten złośliwiec odpowiedzialny jest m.in. za śmierć. Poza tym martwe ciało szybko miało się stawać siedliskiem dla innego „trupiego demona”, odpowiedzialnego za wszystkie procesy związane z umieraniem i gniciem. I tak też nasza martwa, cielesna powłoka, według wyznawców zaratusztrianizmu skalana jest nieczystym pierwiastkiem złego bóstwa.


Co więc zrobić z ciałem po śmierci? Zakopać? Spalić? Niestety – te najbardziej oczywiste sposoby radzenia sobie z nieboszczykami z miejsca należało skreślić. Religia ta bowiem twierdzi, że zarówno ziemia, jak i ogień są najświętszymi tworami Ahura Mazdy, a więc nie wolno ich brukać śmierdzącymi trupami!
I wtedy ktoś wpadł na genialny pomysł rzucania trupów na pożarcie sępom! Początkowo nieboszczyk wystawiany był na świeże powietrze, a często i uprzednio został też rozczłonkowany (tak na przykład robili żyjący w V wieku p.n.e. mieszkańcy Iranu). Zapach wabił sępy, które szybko zabierały się do roboty…
Z czasem jednak usprawniono nieco proces tych nietypowych pogrzebów i zaczęto stawiać specjalne budowle przeznaczone tylko i wyłącznie do takich celów.


Te architektoniczne kolosy zaczęto budować dopiero w III – VII wieku naszej ery.
Jako że dziś na świecie żyje ok. 40 tysięcy wyznawców zaratusztrianizmu, zwyczaj ten w dalszym ciągu istnieje. Budowle zwane dakhmami lub „wieżami milczenia” można spotkać między innymi w Indiach i w Iranie. Oto jak wygląda taka rytualna, betonowa konstrukcja.


Takie budowle stawia się najczęściej na pustyniach. Z wiadomych względów – temperatura przyspiesza proces rozkładu, zapach nikomu tu nie będzie przeszkadzać, a sępy nauczone już są, że co jakiś czas czeka je zacny posiłek…


Owalny kształt tej konstrukcji nie jest przypadkowy. Ciała układa się koło siebie w okręgu. Na samej górze umieszcza się mężczyzn, poniżej kobiety, a na samym spodzie – dzieci.



Przypominające pierścienie platformy są delikatnie przechylone ku dołowi. W ten sposób zarówno wszystkie płyny ustrojowe, jak i mniejsze fragmenty zwłok mogą spaść na dno.


Kiedy obsługa uzna, że proces jest już zakończony i można zrobić miejsce dla następnego nieboszczyka, szczątki spychane są z platformy do specjalnej studni zwanej bhandar. Kości pozostawia się tam jeszcze na kilka dni, aby dobrze przeschły na słońcu.



Jak już wspomnieliśmy – wyznawcy zaratusztrianizmu bardzo uważają, aby zwłoki nie skaziły gleby, która jest przecież świętym darem Ahura Mazdy. Dlatego też każda studnia zaopatrzona jest w system rur uzbrojonych w grube filtry z węgla i piasku.


Teraz jeszcze parę słów o samych mistrzach ceremonii, czyli padlinożernych ptaszyskach. Zwłokami zajmują się sępy bengalskie. Niestety w latach 90. ich populacja zaczęła drastycznie spadać. Minęło sporo czasu zanim zorientowano się, że za ten pomór odpowiedzialny jest przeciwzapalny lek weterynaryjny – Diclofenac. A parę lat wcześniej zaczęto go masowo stosować u zwierząt hodowlanych, nie zdając sobie sprawy, że jest to regularna trutka dla ptaków.


Jak wszyscy wiemy, według wyznawców hinduizmu krowa jest zwierzęciem świętym. Dlatego też nie wolno jej zabijać. Organizacja niosąca pomoc staremu i schorowanemu bydłu zamykała te zwierzęta w specjalnych hospicjach. Aby ulżyć „pacjentom” w cierpieniu, masowo podawano im Diclofenak, który oprócz przyspieszania gojenia się ran miał też właściwości przeciwbólowe. Krowa jednak w końcu musiała paść, a jej zwłokami zajmowały się sępy. Obecny w mięsie lek momentalnie uszkadzał ptakom nerki i prowadził do ich szybkiej śmierci. W ciągu jednej dekady w Indiach wymarło aż 99% sępów bengalskich!


Wierni mieli więc niemały problem, bo żaden inny padlinożerny ptak nie potrafił sobie tak zgrabnie poradzić z ludzkim ciałem, jak będący na wymarciu sęp bengalski. Dlatego też społeczności wyznaniowe zaczęły tworzyć własne hodowle tych padlinożerców oraz wprowadziły nieco technologii do swojej kultywowanej od wieków tradycji. Niektóre z „wież milczenia” zaopatrzono w „koncentratory solarne”, które to w praktyce były niczym innym, jak wielkimi lustrami odbijającymi promienie słoneczne. Te, w odpowiednich warunkach pogodowych, nieco przyspieszały proces rozkładu zwłok…
Dziś co jakiś czas przez media przewija się temat zakazu tego obrzędu. Tym bardziej że oprócz zagrożenia epidemią, istnieje też aspekt czysto „kryminalny”. W praktyce nikt nie prowadzi tu żadnej identyfikacji zwłok ani nie liczy ich ilości.

A tak podobny obrzęd wygląda w Tajlandii (Uwaga, tu już bardzo +18)

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5

Oglądany: 97553x | Komentarzy: 88 | Okejek: 318 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało