JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
...BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Niewidzialne rzemiosło - historia montażu filmowego

41 495  
239   36  
Mimo że co roku na rozdaniu Oscarów jest przyznawana nagroda za najlepszy montaż, mało kto potrafi z pamięci wymienić nazwisko montażysty. Inaczej jest z aktorami, reżyserami lub nawet operatorami kamery. Na czym polega więc zawód montażysty i jaka jest jego historia?


Dla pisarza jest słowo, dla kompozytora czy muzyka – nuta, dla montażysty czy filmowca – klatka. Jedna lub dwie klatki mniej to różnica, np. jednej nuty. Dzięki tej różnicy można stworzyć kiepski film albo arcydzieło. - Quentin Tarantino

Ojcowie kina – Edison w Stanach Zjednoczonych i bracia Lumiere w Europie – nie wierzyli w przyszłość kina. Kręcili oni to, co ich interesowało lub bawiło dopóki nie zaczęło ich to nudzić lub dopóki nie skończyła się taśma. Początkowo ludzie garnęli się, żeby zobaczyć poruszające się obrazy, ale w końcu stwierdzili, że nie ma sensu płacić za coś, co można zobaczyć na ulicy. Jeden z pracowników Edisona, Edwin Porter twierdził, że historię można przedstawić zupełnie inaczej przy pomocy odpowiednio sklejonych ze sobą scen. Tak powstał film „Life of American Fireman” (Życie amerykańskiego strażaka) – pierwszy film, w którym zastosowano montaż.

https://www.youtube.com/watch?v=p4C0gJ7BnLc

Dzięki połączeniu tylko dwóch scen – pierwszej, w której strażacy spieszą się do pożaru i drugiej, w której widzimy pożar i akcję ratowniczą – widzowie odczuli emocje, których wcześniej nie doświadczyli w kinie. Drugi film Portera „The Great Train Robbery” (Napad na ekspres) pokazał, jak wiele możliwości stwarza montaż. To dzięki montażowi film przetrwał i mógł się rozwijać.

https://youtu.be/fz7zNDZfwk0

Następnym wielkim filmowcem po Porterze był D.W. Griffith, znany jako „Twórca Hollywood”. Był on amerykańskim reżyserem, scenarzystą i producentem, który wynalazł techniki stanowiące podstawy tworzenia obrazu filmowego. To on jest twórcą m.in. zbliżenia w filmie. Może się to wydawać dziwne, ale początkowo producenci nie chcieli pozwolić na wprowadzenie takiego kadru w filmie. Po pierwsze dlatego, że płacono za całego aktora i chciano go pokazywać całego, a nie tylko twarz. Po drugie uważali, że publiczność nie będzie wiedziała jak zareagować na taką zmianę. Rzeczywistość okazała się jednak inna i publiczność była zadowolona. Griffith pokazał później swoje umiejętności w filmie, który do dziś jest określany mianem kamienia milowego w całej historii kinematografii. Mowa tu o „The Birth of a Nation” (Narodziny Narodu).

https://www.youtube.com/watch?v=7XqFOafv0Aw

Griffith pokazał nie tylko zbliżenia, ale też retrospekcje oraz akcję równoległą. Ustanowił on również zasadę klasycznego montażu, który polegał na pomyśle niewidzialnego cięcia, w którym akcja toczy się gładko i bez przerw. Celem było zamaskowanie cięcia w ten sposób, żeby widz go nie zauważył. Technika ta jest używana w montażu do dziś.
Niestety sztuka ta sprawiła, że montażyści stali się niewidzialni, a przez to – niedoceniani. Przez lata byli najlepiej strzeżoną tajemnicą filmu. Początkowo montażyści byli bardziej rzemieślnikami do wynajęcia, aniżeli kreatywnymi artystami. Oglądali taśmę filmową pod światło, a później sprawdzali wynik swojej pracy na projektorze, na którym nanosili poprawki. Montażystą Griffitha był James Edward Smith, który właściwie mieszkał z nim w studiu. Kręcili film w dzień, a montowali w nocy. Później dołączyła do nich żona Smitha – Rose. Pobrali się podczas montażu filmu „Intolerance: Love's Struggle Throughout the Ages” (Nietolerancja). Na miesiąc miodowy Griffith dał im... wolny weekend.

Rosyjska rewolucja odbiła swoje piętno także na filmie. Lenin dostrzegł w filmie narzędzie, które pomoże mu nakłonić naród do rewolucji. Pokazywali swoje filmy na wsiach chłopom. Wiedzieli, że przez odpowiedni montaż można wywołać efekt psychologiczny. Rosjanie odrzucili montaż Griffitha. Zamiast pokazywać mieszczańskie dramaty, wyszli z kamerą na ulice, żeby sfilmować zwykły dzień Moskwy.

https://www.youtube.com/watch?v=ShGBg7WRWmc

Film "Człowiek z kamerą" oddawał cześć nie tylko rewolucji, ale również operatorowi kamery i montażyście. Reżyser Dziga Wiertow (urodzony w Białymstoku) stworzył film, którego aktorami są zwyczajni ludzie na ulicy. Co ważne, pokazał również wnętrze montażowni i pracę operatora. W tym filmie pokazał montażystę, który był tako samo ważnym robotnikiem dla rewolucji jak każdy inny pracownik.

Teoretyk filmu Lew Kuleszow także eksperymentował z montażem. Wynikiem jego badań było poznanie wpływu montażu filmowego na odbiór filmu. W jednym ze swoich badań zestawił ze sobą ujęcie patrzącego w stronę kamery mężczyzny z trzema ujęciami: miską gorącego barszczu, kobietą rozpaczającą nad trumną i małą dziewczynka bawiąca się pluszowym misiem. Widownia, której pokazano owe zestawienia zobaczyła kolejno jak mężczyzna patrzy głodnym wzrokiem na barszcz, współczuje kobiecie opłakującej bliskiego i z czułością spogląda na dziewczynkę. Mimo że wzrok mężczyzny się nie zmieniał, widownia inaczej odebrała jego intencje. Dowiodło to, że sposób w jaki są zestawione dwa ujęcia ma olbrzymi wpływ na odbiór sceny.
Współpracownik Kuleszowa Siergiej Eisenstein połączył te eksperymenty z ideologią marksistowską, żeby stworzyć filmy o rewolucji. Znaczenie filmu nie znajdowało się w samych ujęciach, ale w ich połączeniu. Jednym z jego sztandarowych filmów, który również wyznaczył kanon w montażu filmowym na dziesięciolecia jest „Pancernik Potiomkin”. Hollywood podłapywało te nowości z rosyjskich filmów i stosowało je u siebie. Montaż Griffitha przestał być jedynym słusznym typem montażu, doszedł do tego również montaż Eisensteina. Niektóre ujęcia z „Pancernika Potiomkina” były też odtwarzane dekady później. Przykład: film Nietykalni z 1987 roku.

https://www.youtube.com/watch?v=8whhikG3ils
https://www.youtube.com/watch?v=eRJ539f5Ugc

W latach 30. produkcja filmów stała się opłacalnym biznesem. Studia zaczęły produkować filmy dźwiękowe, które jeszcze bardziej przyspieszyły rozwój kinematografii. Wytwórnie wypuszczały filmy wręcz taśmowo. Żeby to wszystko funkcjonowało, potrzebny był rozwinięty przemysł. Przez pierwsze 20-30 lat istnienia kina montażem zajmowały się głównie kobiety. Uważano to za kobiece zajęcie, jak szydełkowanie lub szycie, ponieważ film składało się z kawałków. Dopiero kiedy pojawił się film dźwiękowy, coraz więcej mężczyzn interesowało się montażem, który stał się czynnością techniczną i nie przypominał już szydełkowania. W latach 30. i 40. reżyserzy rzadko zaglądali do montażowni, zaś za sam montaż odpowiadało studio i szef montażystów. Jednym z najbardziej liczących się montażystów w Hollywood była Margaret Booth. Zaczynała jako „patcher” (brak polskiego odpowiednika) przy filmach Griffitha. Następnie pracowała dla Louisa B. Mayera, a później została szefem montażystów w Metro-Goldwyn-Mayer, gdzie pracowała przez 30 lat. Nadzorowała każdą produkcję i to w dużej mierze ona wypromowała największe gwiazdy filmowe tamtych czasów.
Twórcy filmowi zdali sobie sprawę, że dźwięk i obraz nie tylko stymulują emocje, ale mogą też wpływać na nasze przekonania. Filmy takie jak „Triumf woli” czy „Dlaczego walczymy” miały wpłynąć na przekonania ludzi w Rzeszy i w Ameryce. Na szczególną uwagę zasługuje ten pierwszy, gdyż dzięki fantastycznym ujęciom i odpowiednim ich zestawieniu Leni Riefenstahl uczyniła z Adolfa Hitlera boga. W 1941 r. jednak ten sam film posłużył brytyjskiemu montażyście Charlesowi Ridleyowi w zrobieniu z Adolfa Hitlera... idioty.

https://www.youtube.com/watch?v=fAc-JLAo470
https://www.youtube.com/watch?v=gYdmk3GP3iM

Po wojnie w Hollywood produkowano filmy tak samo jak przed nią. Nikt nie łamał ustanowionych wcześniej zasad Griffitha i Eisensteina. Przełom nastąpił w 1959 r. we Francji za sprawą filmu „Do utraty tchu”. Obraz wywołał tak wielkie poruszenie w świecie filmu, że filmowcy zastanawiali się, czy autorzy są tak pewni siebie i swoich umiejętności, czy są po prostu idiotami. Dosłownie wyrzucili do kosza wszystkie książki z zasadami montażu, jakie wtedy istniały.

https://www.youtube.com/watch?v=bJFFy3soy9Y

Niemniej film miał też swój wpływ na Hollywood, gdyż zmienił zasady tworzenia i montowania filmów. Jednym z filmów przedstawiających „nowy” sposób montażu jest „Bonnie i Clyde”.

https://www.youtube.com/watch?v=NrmUpso_xT8

Kolejną zmianą nadanego wcześniej schematu jest przyspieszenie akcji. Było już obecne w latach 70., jednak na dużą skalę zaczęto je stosować w XXI w. Nie wszystkim twórcom filmowym się to jednak podoba i nie wszyscy są zwolennikami tej techniki. Dawniej scena walki na miecze była kręcona w planie ogólnym i zawierała 3-4 cięcia. Teraz do przedstawienia tyle samo trwającej walki używa się ponad dwustu różnych ujęć. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi, jak powinien wyglądać montaż lub jak powinien wyglądać film. Młodzież wychowana na krótkich reklamówkach i grach wideo przyswaja więcej informacji i dosłownie męczy się przy długich ujęciach. Inni powiedzą natomiast, że szybkie cięcia wprowadzają niepotrzebny chaos i w tym szale widz gubi potrzebne informacje.

Dzisiaj montażysta jest najważniejszym współpracownikiem reżysera. Żaden inny członek ekipy nie spędza z reżyserem tyle czasu. Warto też pamiętać, że montażysta może zmienić każdą scenę jaką nakręcił reżyser i sprawić, że będzie ona bardziej wyrazista dla filmu.

Źródło: "The cutting edge. The Magic of movie editing" Starz Encore Entertainment

Oglądany: 41495x | Komentarzy: 36 | Okejek: 239 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało