JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
...BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Ciekawostki o "Teorii wielkiego podrywu", których mogliście nie znać

149 405  
586   102  
To jeden z tych seriali, które albo bardzo się lubi, albo omija szerokim łukiem. W każdym razie trudno przejść obojętnie obok ekipy dziecinnych nerdów, którzy to w chwilach wolnych od pracy w naukowych ośrodkach, dyskutują o wyższości majtek Supermana nad technologicznymi gadżetami Bruce'a Wayne'a.


Jako że wśród Bojowników nie brakuje fanów Sheldona i cycków Penny, dziś prezentujemy wam kilka smakowitych faktów o „Teorii wielkiego podrywu”.

Gwiazdy serialu są muzykalne

W kilku odcinkach bohaterowie grają na różnych instrumentach. Amy wymiata na harfie, dlatego że aktorka wcielająca się w jej postać (Mayim Bialik) faktycznie potrafi ją obsługiwać. Sheldon (Jim Parsons) nauczył się kiedyś gry na thereminie, więc oczywiste jest, że jego bohater będzie skłaniał się ku temu instrumentowi.


Leonardowi tymczasem zdarza się czasem zarzucić nutkę na wiolonczeli  – nie potrzeba wówczas dublera, bo aktor John Galecki całkiem nieźle sobie radzi. A jeśli chodzi o Kaley Cuoco, to ekipa zgodnie przyznaje, że gdy jej bohaterka – Penny – wlewa w siebie alkohol, to robi to profesjonalnie – w serialowym rekwizycie faktycznie umieszczany jest napój wysokoprocentowy. Cóż, każdy jest mistrzem w swoim fachu…

Penny to jedyna bohaterka, której nazwiska jeszcze nie poznaliśmy

Mimo że twórcy serialu z jakiegoś powodu nie chcą nam wyjawić jakie nazwisko nosi najładniejsza z członkiń obsady, niektórzy dociekliwi fani twierdzą, że zwie się ona Penny Penny Penny. To wiele by wyjaśniało…

Idealny Sheldon

Kiedy Jim Parsons pojawił się na przesłuchaniu do roli doktora Sheldona Coopera, producent serialu Chuck Lorre uznał, że aktor wypadł rewelacyjnie. A mimo to poprosił go, żeby ten przyszedł na casting jeszcze raz. Chciał bowiem przekonać się, że to nie była tylko magia pierwszego wrażenia i Parsons faktycznie jest idealnym kandydatem. Oczywiście drugie podejście mogło być tylko lepsze.

Białoruskie poszanowanie praw autorskich

Sheldon, Leo, Hovard, Raj i… Natasza – tak nazywali się bohaterowie białoruskiego serialu pod tytułem „Teoretycy”. Dzieło to było bezczelną kopią amerykańskiego odpowiednika i powodem, dla którego Chuck Lorre naprawdę mocno się wkurzył, a jego prawnicy energicznie zakasali rękawy. W każdej innej sytuacji sprawa byłaby bardzo łatwa do wygrania, jednak w tym konkretnym przypadku było nieco inaczej.


Stacja nadająca ten program należy w większej części do białoruskiej władzy, co kapkę komplikowało sytuację. Na szczęście nie trzeba było nawet rozpoczynać sądowych batalii – gdy aktorzy zorientowali się, że serial, w którym występują jest podróbką, sami zrezygnowali z grania w nim. W tej sytuacji program został zdjęty z anteny.

Nieśmiały Raj

W pierwszych sezonach „Teorii” Raj ma problem z nawiązywaniem kontaktu werbalnego z przedstawicielkami płci pięknej i aby zagadać do niewiasty musi uprzednio mocno się upić, co z reguły kończy się katastrofą. Postać ta ma swoje realne korzenie. Producent Bill Prady pracował kiedyś w pewnej firmie, gdzie poznał chorobliwie nieśmiałego faceta o bardzo podobnym problemie. Postanowił więc przemycić ten element do swojego serialu.

Ile pięter ma budynek, w którym mieszkają bohaterowie?

Jedno. We wszystkich scenach, w których pokazany jest korytarz, a nasi serialowi ulubieńcy wspinają się po schodach, za każdym razem pokazywane jest to samo miejsce przyozdobione dla niepoznaki różnymi rekwizytami. Wprawne oko dostrzeże jednak identyczne dla wszystkich "pięter" stałe elementy, które zdradzają, że jesteśmy robieni w balona.

Autyzm czy zespół Aspergera?

Doktor Sheldon trafił pod lupę psychiatrów, którzy uznali tę postać za klasyczny przykład człowieka z zespołem Aspergera. Inni lekarze doszukują się też w zachowaniu, manierach i natręctwach tego młodego naukowca oznak zaawansowanego autyzmu.


Spory problem mają więc twórcy serialu, którzy do znudzenia, w co drugim wywiadzie muszą tłumaczyć, że Sheldon jest zdrowym na ciele i umyśle mężczyzną, który to boryka się jedynie z pewnymi, typowymi dla wielu geniuszy, dziwactwami. Prawdopodobnie sami w to jednak nie wierzą…

Mayim Bialik pojawiła się w serialu wcześniej niż grana przez nią Amy Farrah Fowler

Zacznijmy od tego, że Mayim Bialik oprócz bycia aktorką ma też całkiem poważny dyplom. Jest doktorem neurobiologii! W pierwszym sezonie „Teorii”, gdy bohaterowie głośno zastanawiają się, kto mógłby zastąpić Sheldona w jego naukowym zespole, Raj wpada na pomysł, aby jego miejsce zajęła Mayim Bialik – grająca wówczas w serialu „Blossom” dziewczyna, która ponoć ma coś wspólnego z neurobiologią… Dwa lata później aktorka dołączyła do obsady.


To nie jedyna postać, która ma dużo wspólnego z odtwarzaną przez siebie rolą. Kevin Sussman, wcielający się w postać nieco przymulonego Stuarta, zanim został aktorem pracował… w sklepie z komiksami.

Bazinga!

Wyraz, który Sheldon zwykł wywrzaskiwać za każdym razem, kiedy uda mu się zrobić komuś żart, ma swoje korzenie w… grejpfrucie. Otóż scenarzysta Stephen Engel zwykł zlepiać ze sobą dwie częściowo zjedzone połówki tego cytrusa i czekać na reakcję osoby, która po ten owoc sięgnie. Wyskakiwał wówczas z ukrycia z okrzykiem „Bazinga!”. Twórcom serialu przypadło do gustu to hasełko i w ostatniej chwili umieścili je w scenariuszu.


Warto też dodać, że pewien brazylijski badacz nadał odkrytej przez siebie pszczole fachowe imię „Euglossa bazinga”. Oczywiście nie jest żadną tajemnicą, że naukowiec jest zagorzałym fanem serialu.

Koszulki Sheldona

A to taki mały prezent od twórców „Teorii wielkiego podrywu” dla fanów Zielonej Latarni. Zwróćcie uwagę na sceny, w których Sheldon nosi koszulki z logo tego komiksowego herosa. Okazuje się, że kolor każdego z t-shirtów odpowiada za stan emocjonalny bohatera. Jeśli więc jest to czerwień – oznacza to, że naukowiec będzie lada moment wściekły, pomarańcz oznacza chciwość, żółć – strach, zieleń – odwagę, a kolor niebieski to nadzieja.

Stephen Hawking – spełnione marzenie scenarzystów

Postać brytyjskiego astrofizyka przewijała się w dialogach bohaterów serialu już od pierwszego odcinka. Kiedy tylko „Teoria wielkiego podrywu” (swoją drogą – twórcom tej polskiej nazwy należy się publiczna chłosta i przynajmniej dekada karnej pracy w kopalni) zyskała sławę, scenarzyści zaczęli całkiem poważnie myśleć nad zaproszeniem Hawkinga do współpracy. Uczony wcześniej już pojawiał się w telewizji – podkładał głos do swojej kreskówkowej postaci w „Futuramie” i w „Simpsonach”. Niestety, kondycja zdrowotna uniemożliwiała mu zbyt szybkie zagoszczenie przed kamerą „Teorii”.


Udało się to dopiero podczas kręcenia piątego sezonu serialu. Hawking, który jest dużym fanem Sheldona i spółki, okazał się też człowiekiem z dużym dystansem do siebie. W tym samym odcinku grający postać Howarda Simon Helberg miał parodiować charakterystyczny dźwięk syntezatora, którym posługuje się sparaliżowany naukowiec. Aktor czuł się mocno zażenowany, ale widząc, że siedzący na wózku gość specjalny ma niezły ubaw, nabrał nieco odwagi i odegrał tę scenę bezbłędnie.

Oprócz Hawkinga, w serialu udzielił się też odtwórca roli Spocka ze Star Trek – Leonard Nimoy – oraz Michael Massimino, znany amerykański astronauta. Twórcy sitcomu żartują, że jedyną osobą, która jest w stanie przebić te gwiazdy, mógłby być sam papież Franciszek.


Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6

Oglądany: 149405x | Komentarzy: 102 | Okejek: 586 osób
Zobacz też

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze w tym tygodniu
Newsy z kategorii
Jak to drzewiej bywało