JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
...NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Jak się "robi wyniki" sondaży i badań?

105 033  
843   138  
Rozbieżności w sondażach, że aż oczy bolą? Teorie spiskowe, fałszowanie wyników? Spoko, to nic trudnego.

sondaze_zajawka

Pracowałem i współpracowałem z kilkoma firmami zajmującymi się sondażami i badaniami rynku. Zdarzyło mi się też przygotowywać je do audytów i kontroli. Nie będę mówił, w której firmie co widziałem, ale na wszelki wypadek i tak uprzejmie uprzedzam, że ten wpis będzie bardzo długi i treściwy i że nie zamierzam popełnić samobójstwa – jeszcze mam kilka artów do napisania.
Ostatnio w Monster Galerii pojawiła się grafika pokazująca rozbieżność w sondażach na temat poparcia partii rządzącej. W zależności od tego, jaka telewizja je pokazywała, wyniki były skrajnie różne. Od dawna wiemy, że telewizja kłamie, a jak jest z sondażami?


Moja "kariera" w firmach badawczych zaczęła się od przeciętnego ankietera, jednak bardzo szybko awansowałem, a już po roku dostałem z jednej firmy ofertę niegłupiej pracy. Zostałem wtedy (lekko wspomaganym, ze względu na brak kierunkowego wykształcenia i doświadczenia) kierownikiem jednego z działów. Zdążyłem po drodze obejrzeć wszystko od dołu do góry.

Pewnego dnia w firmie X w moje ręce trafiła karta kontroli (karta, na której zapisuje się dane respondentów, żeby można było potem potwierdzić, że brali udział w badaniu) spreparowana przez ankietera – od razu to zauważyłem, bo była tam przybita pieczątka firmy, która już nie istnieje, zaostrzyłem kontrolę telefoniczną i zaczęły pojawiać się kolejne nieprawidłowości.

Zgłosiłem się na ochotnika do śledzenia poprawności logicznej i kodowania pytań otwartych w ankietach papierowych i uważnie obserwowałem arkusze. Wiecie, że każdy arkusz wypełniony przez tego samego ankietera będzie miał za każdym razem nieco inne pismo? Raz ankieter będzie siedział w firmie na krześle i wypełniał ankietę na kolanie zginając mocno nadgarstek na dole strony, raz będzie pisał na stole, raz na ścianie, raz będzie zmęczony, raz znużony, raz wypoczęty. Za każdym razem pismo będzie wyglądało nieco inaczej… Więc jeśli trafiasz na 80 ankiet pisanych różnymi długopisami i podpisanych różnymi nazwiskami ankieterów, w których krój pisma będzie się lekko zmieniał, ale nachylenie liter na górze i na dole arkusza będzie takie samo (co wskazuje na wygodną pozycję do pisania), to wiesz, że coś się dzieje. Postanowiłem przetrzepać całe to badanie od podszewki. W każdym kolejnym miejscu, w które zaglądałem, nieprawidłowości po prostu się piętrzyły.

Kontrola nad firmami badawczymi

Każda firma badawcza działa oczywiście w oparciu o i z poszanowaniem wszelakich konwencji i branżowych wymogów, w tym OFBOR (Organizacja Firm Badania Opinii i Rynku) czy ofborowskie PKJPA (Program Kontroli Jakości Pracy Ankieterów). Bez certyfikatów OFBOR firma badawcza nie istnieje. Członkostwo kosztuje kilkadziesiąt tysięcy rocznie, obowiązkowy audyt jest dodatkowo płatny. Jeśli dzwoni do ciebie ktoś z OFBOR-u, to pewnie w sprawie przelewu. Tak więc oddzielną, ładną i poprawną dokumentację do archiwum i audytu można po prawdzie przygotować sobie już w trakcie trwania właściwego badania, ale nie ma takiej potrzeby. No i przecież nie "poprawia” się wszystkiego od A do Z, bo to by było ekonomicznie nieuzasadnione.

Audytorzy nie mają dostępu do badań będących w trakcie realizacji, ponieważ nie mają uprawnień na dostęp do danych osobowych, które mogą się pojawiać w trakcie realizacji badania – to reguluje GIODO (Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych). Tak więc audytor nie może sprawdzić badania w biegu. Zresztą naprawdę byłoby bardzo ciężko – to są ogromne sterty dokumentów. No ale też nie demonizujmy, sami badacze przeważnie czują powagę swojej misji i nie chcą robić totalnej maniany, więc badania w ogóle się prowadzi (można by było od razu napisać raport i dorobić do tego dokumentację) i robi się to jak najlepiej można. Podsumowując: badanie ma być zrobione dobrze, ale to w papierach wszystko musi się zgadzać – wyniki to już swoją drogą.

sufitowanie

Badacze sami o sobie

Jeden profesor powiedział mi kiedyś:

Nam (badaczom) wydaje się, że my tylko zbieramy opinie, że jesteśmy opiniobiorczy, ale przez te sondaże i raporty, które publikujemy jesteśmy również opiniotwórczy. Bo widzisz, ludzie oglądają potem wyniki jakiegoś sondażu i już sobie wyrabiają na tej podstawie opinię o jakiejś partii, o jakimś ugrupowaniu, o jakiejś marce. Musisz sobie z tego zdawać sprawę.

Dokładnie tak, przez wyniki sondaży kreuje się opinię publiczną i tutaj zaczyna się zabawa:

Kontakt z klientem – ustalanie wyników

Już na samym początku można z klientem ustalić wynik sondażu. Jeśli jest to badanie marketingowe (np. poziomu satysfakcji z usług danej firmy), to absolutnie nie po to robi się badania, żeby zawyżać sobie wyniki. Takie badania robi się bardzo rzetelnie, a wyniki są całkowicie wiarygodne. Są jednak sytuacje, w których wyniki sondaży będą bardzo dobrym narzędziem w dalszych działaniach. Tutaj poziom wykonania musi być jeszcze wyższy niż w poprzednim przypadku.

Załóżmy (załóżmy, że to sytuacja hipotetyczna – ugrupowania, strony i nazwiska zmyślone), że na kilka miesięcy przed wyborami zgłasza się do nas jakaś partia polityczna i zleca nam badanie. Bardzo specjalne badanie, bo takie, które ogrzeje ich wizerunek o kilka milimetrów "słupka rtęci”. Trwają negocjacje. Trzeba sprawdzić jakie do tej pory były wyniki, jakie były tendencje, co się mówi w mediach itd. Wiadomo, że nie można przesadzić, wszystko musi być wiarygodne, w dodatku zgodne ze sztuką i papiery muszą grać.

Oczywiście sami rozumiecie, że takich rozmów nie prowadzi się na zasadzie "Tej, Marian, weź mi zrób badanie na 9% poparcia”, rozmowy są prowadzone bardzo delikatnie i niebezpośrednio. Nawet pracownikom wydaje się dyspozycje w lekko zawoalowany sposób. Wiadomo – ściany mają uszy, guziki mają oczy, a ktoś korzystając ze złudnego poczucia anonimowości może w internecie wszystko wypaplać. We względnie dużej firmie badawczej na pewno trudniej zrobić lewe badanie, ale w mniejszych firmach takie rzeczy są jak najbardziej wykonalne i bardzo proste i można zrobić to tak, żeby większość pracowników o tym nie wiedziała. Wiemy co mamy robić, więc piszemy kwestionariusz z pytaniami.

telewizja

Trik z pozytywnym skojarzeniem

Już samo pytanie można postawić w sposób, który będzie nasuwał respondenta na pożądaną odpowiedź. Np. "Który z lewicowych polityków troszczy się najbardziej o obywateli: Leszek Lider czy Wojciech Maselniczak?” – Większość osób po usłyszeniu słowa "lewica” od razu ma przed oczami partię XYZ z Liderem na czele, więc odpowiada z automatu "Lider”. Respondent nie zastanawia się w tym przypadku, czy Lider troszczy się o obywateli i kto to jest Maselniczak. Respondent skojarzył nazwisko ze słowem lewica i potwierdza tylko swoje dane. "Lider jest na sto procent z Lewicy, więc to musi chodzić o niego”.

Nagłówki w gazetach: "Leszek Lider uważany za najbardziej troskliwego polityka lewicy – badania potwierdzają"

Trik z negatywnym skojarzeniem

Najlepszy numer z sondażami wyborczymi, jaki w życiu widziałem, to też zestawienie dwóch nazwisk. Np. "Który polityk cieszy się większym zaufaniem: Robert Stonkoń czy Janusz Palipies?". Respondent zareaguje tak: "Palipies to coś ostatnio nawywijał i chyba w ogóle w jakiejś koszulce na zaprzysiężenie poszedł i wszyscy się z niego śmieją, że jak menel wygląda, no to on odpada, więc ten Stonkoń zdecydowanie, nazwisko coś tam słyszałem, więc to on”.

Nagłówki w gazetach: "Według sondaży Stonkoń cieszy się ogromnym poparciem i zaufaniem społecznym"

Trik z błędem logicznym

Pytanie można postawić tak, że tylko pozornie daje możliwość wyboru. Tutaj mamy podwójne zaprzeczenie w zdaniu "nie uważa” i "słaby”. Spróbuj zinterpretować odpowiedzi respondentów na to pytanie: "Czy nie uważa Pan(i), że Marek Sztachetka to słaby polityk?"
  1. "Tak (nie uważam, że jest słaby)”
  2. "Nie (nie uważam, że jest słaby)”
  3. "Nie (uważam, że nie jest słaby)”
  4. "Nie (uważam, że jest mocny)”
Nagłówki w gazetach: "Marek Sztachetka uważany za jednego z najlepszych polityków"

Triki socjotechniczne

Istnieje ogromna ilość socjotechnicznych sztuczek, w których nigdy nie byłem specjalistą (odsyłam do mistrzów od rozwoju osobistego i NLP, oni to mają opanowane do perfekcji), więc nie będę się szeroko rozpisywał. Podam jeden przykład:

Możemy skorzystać z tego, że ludzie naturalnie wolą wypowiadać pozytywne opinie od negatywnych (czują się wtedy lepsi, bo sami też chcą lepiej wypaść). Wolą wystawiać fajne oceny. Wiem, że może się to dla Was wydawać niewiarygodne, szczególnie jeśli czytacie komentarze w internecie czy słuchacie Wujka Staszka przy niedzielnym obiedzie, ale jeśli już prowadzi się ankietę, to respondent czuje, że wystawia realną notę danej osobie czy danej marce. Przeważnie będzie zawyżał swoją ocenę kierując się schematem "Nie znam dobrze tego nazwiska, więc powiem, że raczej dobry jest”.

Można też złapać respondenta tak: "Bierze pani udział w badaniu sprawdzającym wiedzę na temat xyz”. Respondent automatycznie zanotuje sobie, że bierze udział w jakimś konkursie wiedzy i musi odpowiadać jak najlepiej, więc znów będzie wystawiać wysokie noty.

Najpopularniejsza skala odpowiedzi do wyboru ma pięć stopni:
  1. Zdecydowanie nie
  2. Raczej nie
  3. Ani tak, ani nie
  4. Raczej tak
  5. Zdecydowanie tak
Tak więc respondent wystawiając w sumie neutralną ocenę "no… raczej dobry będzie” wystawia tak naprawdę bardzo wysoką notę.

Trik z metodologią

Trzeba udowodnić, że firma TVM wcale nie próbuje naśladować firmy TVN. Na zlecenie TVM robimy poważne badanie, raport może przydać się też w sądzie. Ważna będzie metodologia badania. Najtaniej i najłatwiej byłoby przeprowadzić badanie telefoniczne: "Czy pani zdaniem można pomylić nazwę firmy TVN z TVM?”, odpowiedź jest z góry do przewidzenia "Panie! Przecież to ta sama nazwa jest!”.

Czyli trzeba zrobić to inaczej, trzeba pokazać respondentowi na ulicy planszę z nazwami firm i spytać, czy da się je pomylić ze sobą:

plansza2

No dobra, ta plansza pójdzie do archiwum, respondenci tak naprawdę zobaczą tę:

plansza

"Coś pan! Z konia spadł? Przecież to są dwie całkiem jakieś inne rzeczy”.

Bingo!

Zgodność ze sztuką

Badanie musi być w jak największym stopniu zgodne ze sztuką, bo po drodze kilka osób poświadcza za zgodność z przepisami, więc jeśli coś się pierdzielnie, to można sobie swoje lata studiów i doświadczenia potem w buty wsadzić. Branża jest mała, a drzwi zamykają się bardzo szybko.

W poprzednim przykładzie to by się musiało wydać, ale jeśli nie byłaby to wielka stacja telewizyjna, tylko mała krajowa firma produkująca guziki? Ryzyko jest niewielkie, w sądzie potrzebny będzie tylko raport z badania, a materiały do audytu się zgadzają.

Trik z ankieterem i kontrolą

Praca ankietera PAPI (papierowe ankiety – bardzo popularne) to nie jest szczególnie wdzięczne zajęcie, ale jest przeważnie dobrze płatne. Za jeden zrealizowany wywiad ankieterzy dostają od 5 do 80 zł. Firma badawcza przygotowuje odpowiednią ilość ankiet i wraz z instrukcjami wysyła do konkretnych ośrodków badawczych. Na materiałach szkoleniowych jest też cena, jaką firma płaci ankieterowi (oddzielna umowa z koordynatorem wojewódzkim, który bierze 30%-50%).

Zbadałem to dogłębnie i prawda jest taka, że ankieterzy nie dostają materiałów szkoleniowych. Właśnie ze względu na to, że jest tam podana kwota za wywiad – koordynatorzy wywalają info o tym, ile płacimy i biorą więcej dla siebie.

Ankieter dostaje stos ankiet do wypełnienia i perspektywę wypłaty za 2-3 miesiące. Teraz już wiemy, że marnej wypłaty. Mógłby w sumie wypełnić te ankiety w domu na kolanie i odesłać jako gotowe. Tylko że tego nie da się zrobić, bo trzeba wypełniać karty kontroli, na których zapisuje się numery telefonów do części respondentów, tak żeby dział kontroli mógł sprawdzić poprawność wykonania zadania.

Praktyka: Część ankieterów skrupulatnie wykonuje swoje zadania, ale duża część robi lewiznę. Czasem nawet koordynatorzy robią lipne wywiady. Ankiety są wypełniane w domu na kolanie, karty kontroli są uzupełniane dwoma rodzajami numerów telefonów: 20% to są numery do znajomych i/lub do innych ankieterów, którzy na każdy telefon z kontroli odpowiadają "tak, było prowadzone ze mną badanie, pamiętam, oczywiście, dziękuję, do widzenia”. 80% numerów to nieaktywne już numery telefonów, gdzie zgłasza się "poczta głosowa, prosimy o pozostawienie wiadomości…” bądź "abonent znajduje się poza zasięgiem sieci”, więc nie powinno to wzbudzać podejrzeń w trakcie kontroli.

Formułka kontroli dla respondentów indywidualnych
– Dzień dobry, dzwonię z firmy xxx. Czy dodzwoniłem się do Imię Nazwisko?
– Tak, słucham.
– Prowadziliśmy badanie o nazwie "Mydło w domu” na temat mydła, czy nasz ankieter w dniu xx.xx przeprowadził z panem wywiad?
– Tak, potwierdzam, był taki wywiad.
– Dziękuję, do widzenia.

Sam prowadziłem te kontrole wielokrotnie, ale ciągle coś mi nie leżało. Doszedłem do tego, że wystarczyło dodać jedno dodatkowe pytanie na końcu, np. jedno z takich: "Mógłby mi pan powtórzyć swoje nazwisko?”, "Ankietę prowadziła kobieta czy mężczyzna?”. Duża większość rozłączała się od razu po takim pytaniu. Specjalnie zadawałem tak proste pytania, żeby nie dało się tego zapomnieć czy pomylić. Ale cóż, wyszło na to, że w niektórych województwach ponad połowa ankiet musiała być w podobny sposób fałszowana przez ankieterów i/lub koordynatorów. Chciałem zrobić z tego burdel na całą branżę, ale zostałem uspokojony. W końcu papiery mają się zgadzać, prawda?

Formułka kontroli dla respondentów instytucjonalnych:
– Dzień dobry, dzwonię z zzz, czy dodzwoniłem się do firmy yyy?
– Tak, słucham.
– Prowadziliśmy badanie o nazwie "Mydło w firmie” na temat mydła i chciałbym potwierdzić, czy był u państwa nasz ankieter?
– Tak, była taka osoba.
– Dziękuję, do widzenia.

I wszystko pięknie, tylko wystarczyło spytać: "Czy nasz ankieter przeprowadził u państwa ankietę?” i wtedy zaczynało się robić grząsko – "Nie no, była u nas pani, ale tylko przybiliśmy jej pieczątkę i poszła”. Trochę dziwne, bo na karcie kontroli jest napisane "Badanie przeprowadzone w dniu xx.xx.xx”, obok jest pieczątka, imię, nazwisko i podpis pracownika. Jak oni to cholera robią? Udało mi się ustalić:

Trik z kartą kontroli

Przykładowa karta kontroli badania, kiedy wpływa do działu kontroli, wygląda tak:

karta kontroli01

Ale w dniu złożenia podpisu przez pracownika odwiedzanej firmy wygląda tak:

karta kontroli02

Ankieter prosi o podpis i pieczątkę "bo muszę szefowi pokazać, że byłem, nawet jak nie zrobiliśmy wywiadu i może ktoś dzwonić potwierdzić, że byłem”.

Jak pewnie zauważyliście, do "nie przeprowadzono” wystarczy dopisać później w domu parę literek i wychodzi nam piękne "badanie przeprowadzono w dniu”. Proste i skuteczne.

Trik z pieczątką na karcie kontroli

Prowadziłem takich kontroli wiele, ale zacząłem w nich głęboko grzebać dopiero od chwili, w której na karcie kontroli rzuciła mi się w oczy pieczątka firmy, z którą kiedyś współpracowałem, a która od kilku lat nie istniała. "O wciórności, holibka!” pomyślałem i zacząłem badać, badać, badać. Okazuje się, że nawet nie trzeba kombinować z drukiem, można po prostu kupić takie pieczątki. Oczywiście są też specjalne programy do drukowania pieczątek, które są na tyle dobre, że potrafią nawet imitować jakieś błędy przystawiania stempla – przesunięcie, rozmazanie itd. Niestety dla ankieterów jeden z takich programów emituje jeden rodzaj przesunięcia, którego fizycznie nie da się wykonać pieczątką. Nie od razu, ale rzuciło mi się to w oko. Poza tym, w technikum fototechnicznym uczono mnie, jak metodami fotograficznymi można wykrywać fałszerstwa. Ale… przecież kontroli wewnętrznej też nie zależy na tym, żeby gnoić swoich ankieterów i zawalać terminy swoich badań. Kto by się tymi wydrukami przejmował?

Trik z miejscem badania

Ankieterów możemy wysłać z ankietami w niedzielę o 13:00 w okolice kościoła albo w dniu koncertu Behemota pod salę koncertową. Wyobraźcie sobie rozbieżności przy pytaniach o wagę Boga i religii w życiu.
W sobotni wieczór pod filharmonię albo w dniu meczu w okolice stadionu. Co tu się będzie działo w temacie "Na jaką formę kultury powinny wzrosnąć dotacje z ministerstwa?”.

Trik z papierową ankietą

Jeśli ankiety na papierze są pogniecione, poniszczone, poszarpane i nie da się ich przepuścić przez skaner, to zgodnie z procedurą trzeba je przepisać na czysty arkusz i wtedy wciągnąć skanerem. Jeśli po drodze część odpowiedzi się "przez przypadek” zmieni, no to trudno… już się do tego nie dojdzie, bo te oryginalne egzemplarze czym prędzej się niszczy, żeby nagle się nie zdublowały. Czasem dziwnym zrządzeniem losu trzeba przepisać nawet połowę ankiet. Wyniki co prawda nieco się zmieniają, ale kontrola telefoniczna gra. Ankiety na papierze do archiwum są i nawet zgadzają się z tym, co w bazie danych.

Trik ze średnią

Blady strach pada na firmę, kiedy wynik badania wychodzi mocno różny od edycji z zeszłego roku. Właśnie po to robi się badania, żeby sprawdzać jak zmieniają się tendencje/ właściwości/ cechy danego zagadnienia na przestrzeni czasu, ale jeśli okaże się, że jakieś duże zmiany w wynikach zaszły, to plecy robią się mokre. Co spieprzyliśmy? Sytuację trzeba ratować! Bierze się raport z zeszłorocznego badania, sprawdza wyniki i manipuluje ankietami i bazami tak, żeby odchył nie był większy niż parę procent.

cycki

Trik z bazą

Wyniki każdego badania ilościowego (wszelkiego rodzaju ankiety) zapisuje się w bazie danych. Ankieterzy telefoniczni wklepują odpowiedzi do systemu jeszcze w trakcie rozmowy. Podobnie z badaniami przez internet, odpowiedzi od razu trafiają do systemu. Ankiety papierowe skanuje się i przepuszcza przez program czytający odpowiedzi (przeważnie tylko rozpoznaje zaczernione kwadraciki i cyfry 0-9, jeśli kwestionariusz jest odpowiednio skonstruowany to wystarczy). Szczególnym przypadkiem są badania jakościowe (długie rozmowy z respondentami prowadzone przez moderatorów), ale one w tym przypadku nas nie interesują.

Tak więc mamy wyniki badania – wrzucamy je do SPSS (taki Excel dla szalonych naukowców).

Bazę trzeba wyczyścić. Wiele z gotowych wywiadów będzie błędnie wypełnionych, będą zawierać błędy logiczne, braki części danych itd. Ogólnie jakiś procent wywiadów jest zupełnie bezużyteczny, trzeba te wywiady usunąć z bazy. Po drodze mogły pojawić się jakieś różne inne błędy, więc trzeba je wyczyścić.

Wiecie ile błędów można tutaj popełnić przez nieuwagę? A wiecie ile "błędnych odpowiedzi” można poprawić z pełną premedytacją? Dokładnie wszystkie. I może nie w takiej skali, ale to można robić, bo czasem się przesadzi z poparciem dla jakiejś partii i trzeba to zniwelować. W tym punkcie mamy już bazę z odpowiednią ilością poparcia dla partii XYZ, którą można pokazać audytorowi z zewnątrz. Baza nie jest w tym momencie połączona z konkretnymi wywiadami, więc jeśli inspektor chciałby sprawdzić poprawność danych, to musiałby zeskanować wszystkie papierowe ankiety albo przesłuchać wszystkie telefoniczne rozmowy.

Przepływ informacji w firmie

Wszystkie takie działania trzeba prowadzić bardzo ostrożnie. Firma badawcza składa się z różnych działów, w tym przypadku pokażę Wam chronologiczną kolejność w ankietach papierowych.

  1. Grupa badaczy – to oni jako "naukowcy” prowadzą badania, przygotowują kwestionariusze z klientami, przygotowują nadziały, metodologię itd. Kwestionariusz przekazują do:
  2. Dział realizacji – ten dział przygotowuje materiały, instrukcje dla ankieterów, przygotowuje same ankiety i rozsyła je po kraju pilnując poprawności realizacji i dotrzymania terminów, aż do otrzymania materiałów z powrotem.
  3. Oddziały terenowe – to koordynator rejonowy i jego ankieterzy, którzy prowadzą wywiady z respondentami.
  4. Dział realizacji – teraz po odebraniu z terenu sprawdza się jakość ankiet, logikę odpowiedzi, opisuje się pytania otwarte. Następnie skanuje się ankiety i eksportuje wyniki.
  5. Dział kontroli – pracownik działu kontroli dostaje od realizacji karty kontroli z badania i dzwoni do respondentów potwierdzając ich udział w badaniu.
  6. Analitycy – opracowują dane zebrane z badania tak, by przedstawić je znów badaczom.
  7. Grupa badaczy – dane od analityków posłużą im do przygotowania pełnego raportu dla klienta.
Koło się zamyka. Nikt nic nie wie. Lewiznę w badaniach można robić tak, że nawet badacze nie wiedzą, że dane pochodzą z "Działu pobierania danych z sufitu”. Kontrola nie wie, że karty kontroli mogły być poprawione przez dział realizacji. Analitycy nie wiedzą, co tak naprawdę było w ankietach. Możliwości manipulacji i późniejszego jej ukrycia jest bez liku.

Podsumowanie

Nie chcę, żebyście myśleli, że każde badanie robi się w ten sposób. Nie po to ci ludzie poświęcają życie na naukę i rozwój. Oni naprawdę mają misję, poznałem wielu z nich i są w dużej większości cholernie zapaleni do swojej roboty. Często z niemałą przyjemnością siedzą po nocach i ślinią się na tabelki w Excelu, a do rubryk i syntaks w SPSS-ie na zmianę się uśmiechają i marszczą do nich brwi. Chodzą po gabinetach, snują się po korytarzach, myślą, dumają…


Badania są bardzo ważne i pamiętajcie, że wyżej wymienione przypadki to nie jest reguła pracy, a badanie to wciąż potężne narzędzie i socjologowie uczą się na przykład tych wszystkich socjotechnicznych trików, żeby ich unikać w swojej pracy. Tylko znajomość wszystkich złych zachowań gwarantuje im to, że sami nie będą popełniać błędów. Sam zresztą zlecam czasami internetowe niewielkie badania na własne potrzeby i nie boję się o wyniki.

Co się tyczy sondaży wyborczych to… sami wiecie, że przed wyborami prezydenckimi 2015 Kukiza właściwie w ogóle nie było w wynikach badań, a koniec końców zgarnął 20% głosów. Gdyby na kilka tygodni przed wyborami wszystkie sondaże wskazywały 20% poparcia dla Kukiza, to ogromna rzesza ludzi mogłaby pomyśleć "O! Ten facet ma jednak szansę, może jednak warto zagłosować na niego?” Mogło być też zupełnie na odwrót i zwiększyłoby to poparcie dla kandydata A lub B, ale widzicie, co tu się stało? Być może sondażami zmieniono bieg historii.

Mimo wszystko zdążyłem polubić to środowisko i bardzo je szanuję. Nie da się jednak ukryć, że czasem zaskoczony przez jakiegoś dyrektora w trakcie mojej zadumanej podróży po korytarzu dzieliłem się moimi wątpliwościami na temat prawidłowości realizacji badań i słyszałem wtedy niewinne, acz wymowne:
Wiesz, co masz robić. Zrób tak, żeby wyszło dobrze.

Oglądany: 105033x | Komentarzy: 138 | Okejek: 843 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało