JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
...BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Wspomnienia wypisane muzyką, czyli pocztówki dźwiękowe

21 871  
112   29  
Gdy byłem mały, a przynajmniej miałem niewiele lat, to w okresie wakacji zawsze buszowałem po strychu u babci. Stare, dwupoziomowe pomieszczenie w poniemieckim domu, pełne pająków, myszy i innych strasznych zjaw, skrywało wiele tajemnic.

brek

Co rusz odnajdywałem jakieś stare książki czy PRL-owskie gadżety, pewnego razu odnalazłem czarny okrąg z rowkami. Tak! To był mój pierwszy w życiu winyl, za to co z nim później zrobiłem powinienem dostać dożywocie, albo przynajmniej linijką po łapach. Po zejściu na pole (nie żadne podwórko, do jasnej anielki!) postanowiłem pobawić się nową zabawką, taadam! Płyta szybko napotkała na swojej drodze opór w postaci ściany i tam dokonała swego żywota. Cwanie oczywiście odniosłem ją na górę, żeby nie narażać się na przypał – jak coś, to nie ja. Po latach nawet ją odnalazłem, niebieska naklejka, wydawnictwo Muza, zespół Brekout.

Przez lata nie miałem styczności z czarnymi krążkami, aż do momentu, kiedy to postanowiłem odwiedzić znajomego w jego domu rodzinnym. Kiedy przekroczyłem próg jego pokoju, moim oczom ukazał się piękny gramofon firmy Unitra, zaraz obok niego stos płyt różnego typu (moim faworytem jest Drupi na przyśpieszonych obrotach, idealnie wchodzi przy procentach), miał tam też coś, czego moja głowa w pierwszej chwili nie mogła ogarnąć – grające kartki pocztowe. Rly, nygga? Ya, mann! Może część z Was miała już z tym styczność, ale dla mnie KARTKI POCZTOWE WYDAJĄCE DŹWIĘKI to był totalny odjazd!

pozt

Pocztówki dźwiękowe – bo tak nazywa się ten wynalazek – to nic innego jak standardowa kartka odpowiednio zalaminowana specjalnym tworzywem, na którym później tłoczono rowki z analogowym zapisem dźwięku. Nazwa i forma produkcji tych dzieł nie jest przypadkowa, gdyby była to płyta, to jej dystrybucją musiałyby się zająć Polskie Nagrania, pocztówki jednak produkował Ruch oraz prywatni rzemieślnicy (w latach 70. funkcjonowało około 120 niezależnych wytwórni!), w komunistycznym kraju było to nie do pomyślenia, a jednak się udało.


Ludzie szaleli na punkcie tych wydawnictw, żeby podkreślić skalę tego fenomenu trzeba napisać w jakim nakładzie sprzedał się hit Janusza Laskowskiego „Beata z Albatrosa”, uwaga… 16 MILIONÓW. I kto tu jest królem, Popuś? Cena kartek była równie oszałamiająca, na początku sprzedawano je za 18 zł, aby w okresie największego popytu zejść do ceny 2,50 zł.

Oglądany: 21871x | Komentarzy: 29 | Okejek: 112 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało