JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
...NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Najgorsza rzecz, jaka przydarzyła ci się na pierwszej randce

112 230  
402   122  
Pierwsza randka potrafi wycisnąć z człowieka siódme poty i jest nieskończonym źródłem wpadek i żenujących sytuacji. Ktoś na Reddicie zadał pytanie o najgorsze sytuacje, jakie przytrafiły się innym podczas tego stresującego doświadczenia.


#1.

Rok 1983, San Francisco. Poznałem dziewczynę w małej księgarni i wydawało mi się, że coś miedzy nami zaiskrzyło, więc zaprosiłem ją na kolację. Zabrała mnie do pobliskiego bankomatu, żeby wybrać pieniądze i w tym momencie ona i jej partner próbowali mnie obrabować. Tego lata kilkukrotnie udawały im się takie ustawki, więc policja obserwowała bankomaty w tym rejonie i od razu ich aresztowano.

Spędziłem noc na przesłuchaniu i spisywaniu zeznań w komisariacie. Nie było kolacji, nie było seksu na pierwszej randce, a księgarnia sprzedała już książkę, którą chciałem.

by Steampunker683

#2.

Przez jakiś czas miałam na koncie okcupid napisane, że zaakceptuję każde rozsądne zaproszenie. Doprowadziło to do wielu kiepskich randek.

Jedna z tych gorszych: koleś zaprosił mnie na imprezę. Zadałam kilka pytań, ale odpowiadał dość wymijająco. Powiedział, żebym się ładnie ubrała. Okazało się, że religijna rodzina urządziła przyjęcie. Powiedział rodzinie, że jestem jego dziewczyną. A ja odegrałam tę rolę.

by MeghanAM

#3.

Poznałam gościa przez internet, wydawał się fajny, więc umówiliśmy się na kawę. Pocałowałam go na powitanie w policzek, a on uznał to za okazję do włożenia mi w gardło swojego języka i złapania mnie za cycka. Cofnęłam się, a on drze się na mnie przy wszystkich: "TO PRZEZ TO, ŻE JESTEM UPOŚLEDZONY?". Nosił aparat słuchowy.
Szybko się stamtąd ulotniłam.

by lilysasha

#4.

Dziewczyna nie zorientowała się, że to randka.

by Palifaith

#5.

Koleżanka ustawiła mnie na randkę w ciemno. Mieliśmy się spotkać w ogródku przy barze. Wszystko szło naprawdę ŚWIETNIE. Śmiała się z moich dowcipów, dotykała moich rąk podczas rozmowy. Coś ewidentnie iskrzyło.

Wtedy jakiś koleś podszedł do naszego stolika i zaczął ją podrywać. Powiedziałem mu, że jesteśmy na randce, a on ją przeprosił (mnie kompletnie ignorując) i dodał "myślałem, że to twój brat albo kolega". No dobra, to był samiec alfa. Mniejsza z tym.

Nie mogła przestać o nim gadać. Mimo że starałem się zmieniać ciągle temat, przez kolejną godzinę wytykała tylko, jaki był bezczelny. Potem poszła powiedzieć mu, co o nim myśli, próbowałem ją powstrzymać, ale obiecała, że zaraz wróci. Poszła do baru i zaczęła go opieprzać, tupnęła nogą i wymachiwała rękami.

Stała tam przy nim ze 20 minut, w końcu usiadła na stołku i zaczęła się z czegoś śmiać. Po chwili obydwoje podeszli do mnie i zapytała, czy chcę pójść z nimi zobaczyć jego nowy motocykl.

Odmówiłem. Zapłaciłem swoją połowę rachunku (myślała, że za nią też zapłacę) i poszedłem do domu. Pół godziny później zadzwoniła do mnie wściekła. Wydarła się na mnie za to, że ją porzuciłem. Nawet nie miałem siły na nią krzyczeć, więc się rozłączyłem.

by Tralan

#6.

Pierwszy rok studiów, jakimś cudem udało mi się wyrwać dziewczynę, która już od jakiegoś czasu mi się podobała. Zaprosiła mnie do siebie na coś, co można nazwać randką. Pomyślałem, że pogadamy chwilę i później pójdziemy gdzieś indziej. Zamiast tego:

1. Wszedłem do jej domu i na dzień dobry przedstawiła mnie swoim rodzicom.
2. Zaimprowizowała jakiś kawałek na fortepianie i zapytała, czy potrafię zgadnąć, o czym był; nie potrafiłem, więc powiedziała, że był to: "mały ptaszek, używający dzióbka do wydostania się ze skorupki jajka" - tak zaczęła się ujawniać jej obsesja na temat ptaków.
3. Zaczęła się nagle tulić i pokazywać mi pierdylion albumów ze zdjęciami z jej podróży po świecie (dużo ptaków), nie potrafiąc o nich powiedzieć niczego choćby odrobinę ciekawego; za każdym razem, kiedy mówiłem jakiś głupi dowcip, aby przerwać ciszę, śmiała się o wiele za głośno i przytulała się jeszcze mocniej.
4. Ujawniać zaczęło się ekstremalne chrześcijaństwo, przynosząc ze sobą więcej pytań niż odpowiedzi.
5. Jej rodzice, wychodząc do kina, powiedzieli nam, że przez jakiś czas będziemy mieć wolną chatę tylko dla siebie; mogli równie dobrze puścić jej oczko.
6. Prowadziła mnie na pięterko. Zaczęło się robić niezręcznie, więc wymyśliłem jakąś wymówkę do wyjścia. Zatrzymała się na moment, zablokowała przejście nogą i powiedziała głosem, który miał chyba brzmieć seksownie: "jesteś pewien, że nie zostaniesz trochę dłużej?".
7. Praktycznie mnie zmolestowała przy uściskach na pożegnanie, zanim stamtąd wyszedłem.
8. Przez resztę wieczora dzwoniła do mnie kilka razy i mówiła, że miło spędziła czas i ma nadzieję, że w jej zachowaniu nie było niczego sprzecznego z chrześcijańskim obyczajem. Udało mi się jakoś powiedzieć wszystko i nic jednocześnie, sumienie mam czyste.

Do tych, którzy piszą, że jestem idiotą, bo zaprzepaściłem szansę na świetny seks - właśnie podzieliłem się tą historią z koleżanką i powiedziała: "Niczego nie straciłeś, rozłożyłaby się jak rozgwiazda i wydawała odgłosy ptaków".

by ibloomblaum

#7.

Och! Kiedyś byłam na randce z facetem i wszystko układało się super! ...dopóki nie zaprosił mnie do swojego mieszkania.

Miał psa, który dosłownie osrał mu całą łazienkę, a on po nim nie sprzątał. Musiałam ostrożnie stąpać, żeby dostać się do toalety, obrzydlistwo. Później jego pies zjadł mi naszyjnik i pogryzł but.

Dwa miesiące później koleś zapłodnił dziewczynę, która ma na imię tak samo jak ja. I nie jest to popularne imię.

by hellooolady

#8.

Zgodziłam się na randkę z kolesiem, był bardzo uprzejmy. Gorący towar, takie złote dziecko kampusu. Randkowanie w miejscu mojego ówczesnego pobytu ograniczało się do "wyjścia na kolację i potem wizyty w jedynym klubie w mieście, żeby potańczyć". Akurat on dorabiał sobie w tym klubie, więc uprzedził mnie, że będzie musiał z kimś tam najpierw pogadać, ale później jest "cały mój".

No dobra, nie ma problemu. Weszliśmy do środka i zaczął mnie ciągać po całym klubie, przedstawił mnie właścicielowi, didżejowi, kolesiowi od świateł, każdej "ważnej" osobie, o jakiej mógł pomyśleć, aby mi zaimponować. Później musiał iść na pogaduszki, więc zaprowadził mnie do budki didżeja, sprawiając wrażenie, jakby to był jakiś zaszczyt.

Pół godziny później nadal nie wracał, więc wyszłam na parkiet, żeby potańczyć trochę z koleżankami. Od razu do mnie podszedł i odeskortował z powrotem do didżeja, prosząc, żebym poczekała jeszcze parę minut i zaraz się zjawi, bo nie chce, żeby jakiś inny facet mnie wyrwał. Pograłam w tetrisa na telefonie przez kolejne pół godziny i znowu poszłam potańczyć z koleżankami. Znowu do mnie przyszedł i prosił, żebym wracała do tej budki. Powiedziałam, że nie chcę. Zaprowadził mnie do stolika VIP-ów, gdzie siedzieli jego koledzy, opróżniając butelki z winem, i nakazał siedzieć z nimi, jeśli chcę towarzystwa.

Siedziałam jakieś 5 minut z tymi nieznajomymi, którzy nie wykazywali żadnego zainteresowania moją osobą, po czym ponownie poszłam potańczyć. Kiedy tym razem zjawił się przy mnie, był już gotowy do tańca, ale ja miałam już tego dość i powiedziałam, że nie jestem zainteresowana.

Zaczął się zachowywać, jakbym mu psa zastrzeliła. Próbował się zbliżyć i mnie objąć, żeby się podlizać czy coś, nie wiem. Powiedziałam, że jest już po randce i nie chcę, żeby mnie dotykał. Poszedł do swoich kumpli przy VIP-owskim stoliku i przez resztę nocy patrzył z żalem w moim kierunku jak jakiś kretyn.

by chromaticality

#9.

Od jakiegoś czasu gadałem sobie trochę z pewną dziewczyną i zaprosiła mnie na weekend do swoich znajomych. Przejechaliśmy jakieś 130 km od miejsca zamieszkania, nie znałem tam ANI JEDNEJ osoby. Kiedy dotarliśmy do hotelu, zostawiła mnie samego w pokoju pełnym ludzi, których nie znam. Po jakimś czasie wyszedłem z pokoju i zobaczyłem, jak w samochodzie na parkingu pieprzy się z jednym z tych swoich znajomych. Zadzwoniłem do matki, żeby wysłała mi kasę na własny pokój.

Panienka zapytała później, czy może z kilkoma znajomymi wbić do mnie, żeby nie musieli wszyscy spać w jednym pokoju.

Nie wyjechałem stamtąd, bo nie ja prowadziłem i, tak, powiedziałem jej, żeby spier***ła.

by drewisawesome14

#10.

Jak byłam na randce z pewnym kolesiem, po kolacji udaliśmy się do jego mieszkania. Poszłam do łazienki i kiedy wróciłam, masturbował się na kanapie. Zmyłam się stamtąd w trybie ekspresowym i nigdy już się do niego nie odezwałam. On do mnie też nie.

by Ilvmysailor21

#11.

Spotkałam się z gościem, który z początku wydawał się całkiem normalny. Poszliśmy na kolację i po niej zaproponował, żebyśmy pojechali pograć w bilard. Jasne, nie ma sprawy. Wiezie mnie do swojego ulubionego baru, w którym mają stół i tak ni z gruchy, ni z pietruchy mówi: "jesteś przeurocza, mógłbym cię porwać i zatrzymać już dla siebie na zawsze". Byłam młoda i głupia, myślałam, że żartuje! Pograliśmy trochę w bilard w tym paskudnym barze i w drodze powrotnej znowu mówi, jak bardzo chciałby mnie porwać, zaczął wchodzić w szczegóły, jak by to wyglądało. Na szczęście odwiózł mnie do domu, ale już nigdy więcej z nim nie rozmawiałam, więc do porwania nie doszło.

Wspomniał też kilka razy, że bardzo podoba mu się moje żydowskie imię i jak bardzo spodobałoby się jego rodzicom, gdyby "wreszcie przyprowadził do domu Żydówkę". Nie jestem Żydówką. Mówiłam mu o tym kilka razy. To była naprawdę okropna randka.

by canklesgalore

#12.

Jakieś pięć lat temu umówiłem się z dziewczyną na serwisie randkowym. Mieliśmy się spotkać na kolacji w Montanas - swego czasu mieli niezły wybór meksykańskiego jedzenia.

W każdym razie kiedy się tam zjawiłem, okazało się, że jest ładniejsza niż na zdjęciach. Wiem, brzmi dobrze... i tak było. Wszystko układało się dobrze i po ok. 4 godzinach rozmowy zamykali już restaurację. Powiedziała, że dobrze się bawi i chciałaby ze mną spędzić resztę wieczoru. Zaprosiła mnie do siebie na grę w Super Mario! Jako zapalony gracz muszę przyznać, że to było najseksowniejsze zaproszenie, jakie kiedykolwiek otrzymałem. Zapowiadało się odlotowo.

Po jakimś czasie powiedziała, że musi iść do łazienki. Gra mnie trochę wciągnęła i w końcu zdałem sobie sprawę, że nie ma jej już od ok. 30 minut. Wydaje się to dość długim czasem jak na wizytę w ubikacji, no chyba że z kolacją było coś BARDZO nie tak... A MOŻE WKŁADA JAKĄŚ SEKSOWNĄ BIELIZNĘ!

Postanowiłem zapukać. ZERO ODZEWU. No dobra, zaczynam się niepokoić. To jej mieszkanie. Nie próbowałaby mnie porzucić WE WŁASNYM MIESZKANIU. Gdyby tak się stało, po prostu bym tam został i wyżarł jej wszystko z lodówki.

Włamałem się do łazienki i znalazłem ją omdlałą na podłodze z gumową opaską na ramieniu i pustą strzykawką leżącą na podłodze...

by TeaBurntMyTongue

Oglądany: 112230x | Komentarzy: 122 | Okejek: 402 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało