JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
...NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Z dziennika pracownika zakładu fotograficznego II

51 882  
488   31  
Tajemniczy klient, dziewczynka po trzydziestce, nadgorliwa mama – zmora nastolatków, i kilka innych przypadków klinicznych – czyli kolejny dzień z życia fotolaboranta.

fotolab

#1. Tajemniczy

- Dzień dobry – mówi nieśmiało.
- Dzień dobry, w czym mogę pomóc?
- Zdjęcie chciałem…
- Jakie zdjęcie robimy?
- No do dokumentów…
- No dobrze, proszę powiedzieć do jakich dokumentów, to będę wiedział jakie mam zrobić, bo są różne wymogi.
- Ale ja nie mogę powiedzieć… – ścisza głos, choć jesteśmy sami w sklepie.
Nachylam się do niego i mówię szeptem:
- Pozwolenie na broń czy Ankieta Bezpieczeństwa Osobowego?
- Na broń. – odpowiada szeptem, rozglądając się po sklepie z szeroko otwartymi oczami – Skąd pan wiedział?
- Powiedzmy, że doświadczenie. Zapraszam.
Kryształowa kula działa. Osoby wyrabiające właśnie te dwa dokumenty często myślą, że to ścisła tajemnica państwowa. Jest też taka grupa zawodowa, która nie chce się przyznać do czego potrzebuje zdjęcia - i są to policjanci. Najbardziej dumni z siebie i uśmiechnięci są za to absolwenci szkół wojskowych, którzy przychodzą zrobić sobie zdjęcie do dyplomu. Do zdjęcia muszą założyć mundur galowy, przebierają się przy lustrze, pieczołowicie poprawiając detale ubioru. Zawsze są zadowoleni – magia.

#2. Za żonę

- Dzień dobry, żona tu była, zdjęcia robiła, chciałbym odebrać.
- Na jakie nazwisko?
- Agrestowska.

- Nie widzę takiej koperty. A kiedy robiła te zdjęcia?
- Pan poczeka – wyjmuje telefon. – No jestem tu, w zakładzie XY. Kiedy robiłaś te zdjęcia, kochanie? Wczoraj, aha, tak o 16:00, OK, pa.
- Dobrze, już przeglądam bazę na komputerze, może o czymś zapomnieliśmy, rzadko, ale się zdarza.

- Nie mam na to nazwisko, może żona czasem innego używa?*
- Tak, Poziomkowska pan poszuka.

- Nie mam nigdzie tego. To zdjęcia do dokumentów były?
- Pan poczeka – wyjmuje telefon. – No hej, to do dokumentów były zdjęcia? Do dowodu, mhm, OK.
Szukam, szukam, szukam.
- Nic a nic, wsiąkło. To może numer zlecenia był?
- Pan poczeka – wyjmuje telefon. – No hej, kochanie, a nie dostałaś na to jakiegoś numeru zlecenia? Mhm.. 746514.
Szukam, szukam, nic nie mam z takim numerem, klient w tym czasie odbiera telefon od żony.
- Pan zobaczy! Włożyła mi karteczkę z tym numerem do marynarki, tutaj mam, może to pomoże.
- Panie kochany, jasne, że pomoże, już pomogło.
- Jak to?
- To jest z innego zakładu karteczka.
*Z wiadomych względów to kobiety częściej zmieniają nazwiska i bardzo często z tego tytułu tracimy trochę czasu na szukanie innego nazwiska niż jest na kopercie. Przy czym nie chodzi o sam moment i fakt zmiany nazwiska, chodzi o to, że panie często nie pamiętają, jakiego nazwiska używają.

#3. Tajemne hasło

Po zrobieniu zdjęcia proszę klienta o nazwisko do opisania koperty:
- Poproszę jeszcze o nazwisko do zlecenia.
- Ale po co?
- No żeby pan mógł sprawniej odebrać.
- Ale ja nie chcę podawać.
- A to nie musi być pana prawdziwe, może być jakiekolwiek nazwisko.
- To pan wpisze, he he, Mickiewicz.
Przy odbiorze:
- Poproszę zdjęcia na nazwisko, he he, Mickiewicz.
- Proszę chwilę, he he, poczekać, mam tego kilkadziesiąt kopert.

#4. Lewe ucho

- Pan mnie sfotografuje z tej strony, bo ja lewy profil mam słabszy.
- Ale droga pani, wymogi mówią jasno: lewy półprofil i odsłonięte ucho.
- A ja chcę prawy, no i co mi pan zrobisz?
- No ja mogę zrobić, ale pani tego nie przyjmą, a ja wtedy zwrotu od pani też nie przyjmę, ani reklamacji, trzeba będzie robić nowe.
- Nie chcesz się pan dogadać to nie – wychodzi.
Następnego dnia:
- Pan mi zrobi ten lewy profil, bo poszłam do innego zakładu i tak mi zrobili, że w urzędzie tego nie przyjęli.

#5. Śmieszek chwalipięta

- Dzień dobry, he he, ja zdjęcie do paszportu chciałem, tylko wie pan, he he, muszę tutaj zdjąć, bo mam pistolet przy sobie i żeby mi się nie odznaczało, he he.
Zdjęcie do paszportu kończy się na szyi. Pistolet w kaburze miał na wysokości pasa, ale co się pochwalił, to jego.

#6. Photoshop

Po zrobieniu zdjęcia zawsze obrabiamy delikatnie w Photoshopie.
- O! Macie Photoshopa! A może mi pan tu troszkę tak poprawić brew, o… i rzęsy coś mi się skleiły… O, fajnie, i włosy tam nierówno, nos trochę zmniejszyć, policzki, żeby nie były takie pusie, cerę trochę wygładzić i te zmarszczki tutaj, oczy trochę małe też mam, szyja coś krótka.
- Nie zrobię pani tego wszystkiego.
- A co? – pyta z niekrytym wyrzutem. – Nie umie pan? Proszę… jaka profesjonalna, pożal się Boże, obsługa.
- Przekonała mnie pani, zrobię to tylko ten jeden raz i to właśnie dla pani.
- Można? Można.
- Oczywiście, zajmie mi to trochę czasu, więc odbiór nie za 15 minut, tylko na jutro, i dodatkowo 60 zł za obróbkę.
- Aha… to pan to zostawi, biorę jak jest. Już mi się nawet podoba.

#7. Mama i wczesno nastoletni synek

- Dzień dobry, my tutaj z synkiem zdjęcia chcieliśmy zrobić do legitymacji szkolnej.
- To zapraszam, dalej można się przygotować – mówię już bezpośrednio do niego.
Mama idzie za nim
- O zobacz, synuś, tu ci koszulkę poprawimy…
- Mamo, weź….
- Włoski.
- Mamo….
- O popatrz, lakier do włosów tu mają, to psikniemy trochę.
- MAMA!
Walka trwa.
- Gotowy? – pytam po chwili. – To zapraszam na krzesełko i robimy zdjęcia.
Siada naburmuszony, a mama robi wygibasy za moimi plecami:
- No uśmiechaj się, synek, uśmiech, uśmiech! Hi hi. No nie siedź tak, uśmiechaj się.
Odwracam się:
- Widziała już pani promocyjną ofertę ramek i albumów? Mamy całkiem nowy asortyment. Tam przy kasie – mama oddala się.
- Dzięki – mówi nieśmiało synek.
Po zrobieniu zdjęć wybieramy na monitorze najładniejsze. Z ramkami pod pachą wraca mama.
- No synek, powiedz no, które ci się najbardziej podoba?
- Jeszcze nie jestem pewien.
- No wybieraj, to twoje zdjęcie.
- Hmmm… No mi się najbardziej podoba to lewe. Tak, zdecydowanie lewe.
- No, twoje zdjęcie, to ty decydujesz, ty je będziesz nosił w legitymacji przez iks lat. Ja nic nie mówię.
- Dobrze, mamo – zniecierpliwiony. – Które?
- Prawe bierzemy.

#8. Dziewczynka lekko po trzydziestce

- Tylko jak mi pan będzie robił zdjęcie, to mnie pan potem tam odmłodzi w Photoshopie, tak z dwadzieścia lat.
- Oczywiście, będzie pani zadowolona.

#9. Przy odbiorze

- Proszę zerknąć, ładnie wyszło?
I ten moment, kiedy wiesz, że korzystając z wolnej chwili wyciągnąłeś Photoshopem ze zdjęcia już tyle, ile się dało, gra światłem i cieniem, usuwanie zmarszczek, rozjaśnienie pod oczami, wygładzanie cery i masa odchudzania na twarzy, na szyi. Takie dobre 15 kg mniej niż w oryginale… a ona mówi:
- Jezu… Jaka ja gruba wyszłam na tym zdjęciu… Można by było mnie trochę wyretuszować?
Jak jej to teraz powiedzieć?

#10. Coś na deser z innej beczki

Do zakładu wchodzi pani około 50 lat:
- Dzień dobry, ja tu do pana mam taką karteczkę – kładzie kartkę na ladzie. – Trzeba to zrealizować.
- Tylko, proszę pani, to jest recepta na okulary.
- A gdzie ja jestem? To nie optyk?

Masz uwagi do artykułu - znalazłeś błąd, literówki, źródło? Napisz do redakcji
Oglądany: 51882x | Komentarzy: 31 | Okejek: 488 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze w tym tygodniu
Newsy z kategorii
Jak to drzewiej bywało