JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
...BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Skąd się wzięła "maść na ból dupy" i kilka innych przedmiotów, które każdy z nas ma w swoim domu

139 985  
495   46  
Większość z tych przedmiotów znajdziesz w domu i właściwie to masz w najgłębszym poważaniu ich historię. No, no po co ci wiedzieć, jaki to rodowód ma maść do dupy, czy skąd pochodzi i dokąd zmierza folia aluminiowa, którą to zwykłeś owijać swoje drugie śniadanie przed wyjściem do roboty?


Ale z drugiej strony – jesteśmy pewni, że w twoim mózgu jest jeszcze odrobina wolnego miejsca, które aż prosi o to, aby zapełnić je kilkoma, absolutnie nieprzydatnymi, aczkolwiek dość intrygującymi, informacjami. A może kiedyś się przydadzą podczas jakiegoś barowego podrywu?

Folia aluminiowa

O tym, że aluminiowa folia ma szereg przydatnych właściwości wie nie tylko kobieta krzątająca się po kiczenie, ale i każdy majsterkowicz, który dzięki temu wynalazkowi poradził sobie z problemem umieszczenia baterii AAA w pilocie obsługującym standardowej wielkości „paluszki”.
Prawdę mówiąc, kiedy wynaleziono ten typ folii, to nikt nie za bardzo wiedział co z tym produktem zrobić.


Dopiero w 1903 roku aluminiowe „sreberko” znalazło swoje powołanie. Zaczęto je wykorzystywać do tworzenia lekkich obrączek dla gołębi wyścigowych… Przyznajcie, że to mimo wszystko dość niszowa gałąź rynku.


Jakieś cztery dekady później ktoś wpadł na pomysł, żeby płatami folii owijać resztki indyka, które to uchowały się ze Święta Dziękczynienia. Od tego czasu „sreberko” stało się jednym z podstawowych elementów wyposażenia każdej kuchni.

Wazelina

A to kolejny produkt o setkach zastosowań, który to w takiej, lub innej formie na pewno znajdziecie w każdej chałupie. Tę charakterystyczną maść odkryto przez czysty przypadek w drugiej połowie XIX wieku za sprawą brytyjskiego chemika – Roberta Chesebrougha.


Mężczyzna ten chciał rozkręcić biznes związany z wytwarzaniem oleju opałowego pozyskanego z wielorybiego tłuszczu. Niestety, odkrycie złóż ropy naftowej całkiem pokrzyżowało mu plany. Robert pojechał do USA, aby odwiedzając rafinerie zdobyć jak największą wiedzę na temat tej błyskawicznie rozwijającej się branży. W jednym z zakładów podpatrzył robotnika zeskrobującego mazistą, tłustą substancję z wiertniczej pompy. Pracownik wyjaśnił mu, że ta dziwna substancja zbiera się w tym miejscu i że trzeba ją usuwać, bo może ona uszkodzić maszynę. Dodał też, że niektórzy z tamtejszych członków załogi wierzą, że maść ta leczy rany! Robert zwietrzył interes. Pobrał próbki mazi i wykorzystał swoją wiedzę do oczyszczania substancji – w ten sposób tłusta breja została całkiem pozbawiona zapachu i brunatnego koloru.


Aby sprawdzić, czy wynalazek faktycznie przyspiesza leczenie urazów, Chesebrought okaleczał się, przypalał swoją skórę, robił głębokie nacięcia, a następnie smarował się swoją "cudowną" maścią. I faktycznie – rany goiły się szybciej i rzadziej dochodziło do ich infekcji. Tak w każdym razie Robertowi się wydawało… W latach 70 XIX wieku ruszyła produkcja wazeliny. Ludzie kupowali ją jako środek na gojenie skaleczeń (mimo że sama maź wcale nie ma jakichś szczególnie cudownych właściwości leczniczych). Z czasem okazało się, że ma za to z tysiąc innych zastosowań.

Wieszak

Człowiek wymyślił eleganckie płaszcze, ale nie przyszło mu do głowy, że warto by zadbać też o dobry sposób trzymania ich w szafie. Wynalezienie wieszaka powstało z czystej desperacji Alberta Parkhouse'a – jednego z pracowników fabryki stelaży do abażurów. W pewien deszczowy dzień, mokry od stóp do głów, facet przyczłapał do pracy tylko po to, aby odkryć, że wszystkie kołki na ścianie są już pozajmowane i nie znajdzie się nawet jedno miejsce na dodatkowy płaszcz. Albert chwycił więc za kawałek drutu i na szybko splótł go w trójkątną konstrukcję, na której to umieścił swoje przemoczone odzienie. Pomysł był na tyle dobry, że z miejsca reszta pracowników wykonała identyczne wieszaki dla siebie. Zachowanie swoich przydupasów podpatrzył szef firmy - John B. Timberlake. Ten szybko pomysł opatentował i zbił na nim niemałą fortunę.


Zapałki

Wzniecanie ognia – jednego z największych odkryć w dziejach ludzkości, nigdy nie było łatwe. Do XIX wieku człowiek musiał sobie radzić za pomocą krzesiwa, czy mozolnego pocierania ze sobą suchych badyli. No, chyba że było się człowiekiem nieco bardziej uczonym i znało się łatwopalne właściwości różnych substancji...


W 1826 roku chemik z Anglii – John Walker pracował nad stworzeniem wynalazku pozwalającego szybko uzyskać ogień. Podczas jednego z doświadczeń zmieszał ze sobą chloran potasu, siarczek antymonu, gumę oraz skrobię. W substancji tej mężczyzna zamoczył kawałek patyczka. Po chwili postanowił jednak zdrapać zastygłą ciecz poprzez potarcie drewna o kamienną podłogę. Walker nie spodziewał się, że dojdzie do zapłonu. Walker swój wynalazek nazwał „Lucyferem”, a unurzanymi w łatwopalnej formule patyczkami szybko zainteresowali się inwestorzy. Wkrótce w angielskich sklepach za cenę jednego szylinga można było nabyć zapałki zapakowane w zgrabne pudełeczka z przyklejonym do nich niewielkimi paskami papieru ściernego.

Karteczki samoprzylepne

Taki drobiazg jak kawałek papieru pokrytego klejem sprawił, że do kieszeni twórców tego „wynalazku” wpłynęło morze hajsu. Wszystko zaczęło się od tego, że w latach 60. ubiegłego wieku Spencer Silver - naukowiec zatrudniony w firmie 3M dostał zlecenie stworzenia formuły supermocnego kleju. Zamiast substancji, która bez trudu będzie w stanie utrzymać imadło przylepione do paznokcia, pan Silver przypadkiem wynalazł chyba najgorszy produkt w historii klejów. Można nim było co najwyżej przyczepić do ściany coś o wadze niewielkiej karteczki. Zamiast jednak wyrzucić substancję do kosza, a pana Silvera zwolnić z pracy, jego kolega Arthur Fry – zlepił ze sobą za pomocą tego kleju kilka małych kawałków papieru i zaproponował szefostwu firmy nowy produkt – notesik z kartkami samoprzylepnymi.
Po serii eksperymentów w 1974 roku produkt był już gotowy, a wypuszczenie go na rynek okazało się jedną z najlepszych decyzji tej firmy.

Źródła: 1, 2, 3, 4

Oglądany: 139985x | Komentarzy: 46 | Okejek: 495 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze w tym tygodniu
Newsy z kategorii
Jak to drzewiej bywało