JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
...BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Krwawe ofiary, czarna magia i pokłony składane kamieniom - Wigilia u Słowian

63 938  
456   70  
"Do kościoła nie chodzi, a prezenty na święta to by chciał dostać." Znasz to? Każdy to zna. Każdy też wie, że Słowianie to poganie, a poganie to taki dziki "naród", którego główną rozrywką jest płodzenie dzieci i składanie ich w ofierze bożkom. W wolnych chwilach za to bardzo chętnie modlą się do kamienia leżącego przy drodze. Przynajmniej tego uczyli mnie jeszcze w podstawówce.

A jak wyglądały święta u Słowian?


Dzieciaki wyczekują pierwszej gwiazdki, kiedy się pojawia, biesiadnicy zasiadają przy stole zastawionym dwunastoma potrawami. Zostawiono też specjalne puste miejsca. Pod obrusem leży sobie sianko, a rodzina łamie się chlebem składając sobie życzenia i wręczając prezenty. W domu dekorowane jest wiecznie zielone drzewko, a dzieciaki poprzebierane w różne stroje chodzą z kolędą i głoszą dobrą nowinę, oto narodził się... Swaróg!

Brzmi jak marna pogańska podróbka chrześcijańskich świąt Bożego Narodzenia? Nie ma tutaj miejsca na teorie spiskowe, na przestrzeni dziejów właśnie tak (w dużym skrócie) pod koniec grudnia świętowano narodziny Swaroga - Boga Słońca. Tego, który istniał w naszej rodzimej kulturze jeszcze na długo przed pojawieniem się chrześcijaństwa. Mamy tutaj wszystko: gwiazdkę, puste miejsca przy stole, łamanie się chlebem, życzenia, prezenty, kolędy, choinkę (dawniej w formie gałązki, lub podłaźnika wieszanego pod sufitem, mógł to być też snopek zboża), a nawet siano pod obrusem, z którego po wieczerzy wróżono na kolejny rok.


Pierwsza gwiazdka na niebie to symbol narodzin Bożica - Swaroga. Ten Bóg niósł światło i od jego narodzin (przesilenie zimowe - 21 XII) dzień stawał się coraz dłuższy, aż do Nocy Kupały. Ta data nie ma żadnego pokrycia z faktyczny dniem narodzin Jezusa, sami specjaliści od Biblii określają umowną datę narodzin Chrystusa (25 XII) jako zabieg mający na celu to, by "Chrześcijaństwo nabrało większej wagi w życiu pogan".


Z pustymi miejscami przy stole Słowianie nie wyczekiwali strudzonego wędrowca, symboliczne puste miejsca zostawiali dla duchów swoich zmarłych bliskich, po jednym miejscu na jedną zmarłą osobę, dlatego wymagało to czasem wystawienia kolejnego stołu dla wszystkich Dziadów. Na stole panował przepych, potrawy były różne, możliwie po jednej z każdego zebranego w ciągu roku plonu, lub jak mówi jedna z teorii - po jednej potrawie na każdy miesiąc, stąd magiczne 12 potraw (nie podaję tego za pewnik, bo nie znalazłem odpowiednio mocnych źródeł na potwierdzenie). Królem wieczerzy była kutia - mieszanka pszenicy, maku i miodu. Im słodsza i bardziej lepka tym lepiej, bo rzucona o powałę wróżyła na zbiory w kolejnym roku. Jeśli do powały przykleiło się dużo ziaren, to zbiory miały być obfite, jeśli większość opadła, to zbiory mogły zapowiadać się licho. Wśród potraw jednymi z ważniejszych były właśnie te przygotowane ze zboża. Był to specjalny wyraz podzięki za zbiory, a co ciekawe sam wyraz "zboże" oznacza ni mniej, ni więcej, a właśnie "Dar od Boga".


Ciekawostka językowa: Wigilię nazywano też Szczodrymi Godami, a kiedy nadchodziły nowe Gody, rozpoczynał się nowy rok. Pamiątką po tym jest rosyjskie słowo "god" (год) oznaczające "rok". To słowo było też kojarzone bezpośrednio z Bogiem, bo w końcu rodzi się nowy Bóg, rodzi się nowy rok i przez to słowo "god" oznaczało w dawnych językach słowiańskich także Boga. Ciekawa jest konotacja z germańskim "gott" i dalej angielskim "god", okazuje się, że wszystkie te słowa te pochodzą z języka praindoeuropejskiego. Takie smaczki językowe występują w wielu obszarach naszego życia. Na terenie Europy środkowej obyczaje (też religijne) ze wschodu i zachodu ścierały się ze sobą, więc import / eksport zwyczajów i nazw był nieunikniony. Dziś jednak ciężko jednoznacznie orzec, które ze zwyczajów i nazw do nas przyszły, którymi to my zaraziliśmy sąsiadów, a które były wspólne jeszcze zanim podzieliliśmy się na dające się nazwać ludy i kraje.

Warto zauważyć, że dzień wigilii u Słowian przebiegał w dwóch wymiarach. Z jednej strony był dniem zadumy i łączenia się ze zmarłymi przodkami. Z drugiej strony był to dzień pełen radości, rozmów, zabaw, dobrych życzeń i podarków. Dziś w dalszym ciągu Wigilia i całe święta Bożego Narodzenia kojarzą nam się z zadumą i powagą, ale też z radością i zabawą.

Na przestrzeni dziejów kultura chrześcijańska chcąc zyskać jak największy horyzont w ludzkiej wyobraźni musiała dostosowywać się do istniejących w danym miejscu wierzeń i kultywowanych tradycji. Nie chcę z góry oskarżać chrześcijan o niszczenie kultury, oni wiedzieli, że tego nie da się zniszczyć, więc zrobili coś dalece bardziej wyrafinowanego i zrobili to bardzo dobrze. Pod słowiańskie święta zaczęto podstawiać figury biblijne, do utartych starych wierzeń zaczęto dopisywać nowy porządek świata. Nie można podnosić larum, jakoby kościół zabrał nam nasze Słowiańskie korzenie. Paradoksalnie, to właśnie dzięki świętom kościelnym w dalszym ciągu kultywujemy nasze rodzime tradycje.

Ale przecież na całym świecie Boże Narodzenie wygląda tak samo, a Słowianie mieszkali tylko tutaj!

Nie, nie, nie... W Polsce mamy opłatki, szopki, czy turonie, a prezenty dostajemy przeważnie w Wigilię. W Hiszpanii dzieci czekają z wytęsknieniem na Trzech Królów Magów (tak, magów), bo to przecież właśnie trzej królowie przynoszą prezenty (where is your god now?). Na samo Boże narodzenie dzieciaki też coś dostają, ale są to drobne upominki mieszczące się w skarpetę (mniej więcej tak, jak u nas 6 grudnia), i to tylko ze względu na popkulturę, bo kiedyś prezentów tego dnia po prostu nie było.

Tak gości się Trzech Królów Magów w większych miastach Hiszpanii:



Kolejny przykład na to, jak bardzo elastyczny jest kościół chrześcijański, jest to, że w wielu miejscach w Ameryce Południowej czci się jednego białego Jezusa i jednego czarnego, a sama wigilia w Ameryce Łacińskiej obchodzona jest w inny sposób w niemal każdym kraju. W takim Meksyku Ameryki dzieci rozbijają na wigilię Piniatę, a w Meksyku Europy pościmy do wieczora i nie jemy mięsa! To jest ogromnie zaskakujące, bo w większości krajów tradycyjnymi potrawami wigilijnymi są właśnie potrawy mięsne.

Tak więc w każdym zakątku chrześcijańskiego świata święta będą wyglądać nieco inaczej, właśnie ze względu na lokalne wierzenia do których dopasował się kościół.

Czarny Jezus na dowód:



Nawet w Polsce w różnych regionach mamy różne tradycje świąteczne. Wiedzieliście, że w Sławatyczach na Lubelszczyźnie w trzech ostatnich dniach roku po ulicach grasują Brodacze? To piękna tradycja, ale mamy takich wiele i warto o tym pamiętać!


No dobra, ale Wigilia to wciąż dokładnie ten sam dzień roku!

Dokładnie. Większość pierwotnych systemów religijnych opiera się na obserwacjach słońca, księżyca, pór roku, czy wzrastania plonów. Słowianie nie byli pod kątem obserwacji astronomicznych ułomni, oni też mieli świadomość tego, że 21 grudnia to dzień przesilenia zimowego. W okolicach tej daty stare religie umiejscowiły święto narodzin Boga symbolizującego słońce. W większości kultur było to najważniejsze święto, wyznaczające także datę rozpoczęcia nowego roku. Kalendarz chrześcijański prawdopodobnie dopasował się do świąt obchodzonych w Cesarstwie Rzymskim. "Dies solis invicti nati" Dzień Narodzin Słońca Niezwyciężonego przypadał właśnie na 25 grudnia.


Nah... teorie spiskowe, ja i tak wiem swoje.

Mam nadzieję, że to nie wybrzmiewa jak jakiś pogański spisek mający zdeprecjonować siłę chrześcijaństwa. Zupełnie nie o to chodzi. Chciałbym tylko, żeby więcej młodych ludzi miało dostęp do takiej wiedzy, bo system szkolnictwa niedomaga w tej kwestii, a dzieci nie uczy się o kulturze Słowian, tylko o jakichś barbarzyńcach składających krwawe ofiary na ołtarzach i o poganach modlących się do kamienia przy drodze. To smutne, bo mamy ogromny zasób naszej własnej, pięknej kultury. Kultury, którą w dalszym ciągu kultywujemy, często nie zdając sobie z tego sprawy.

Dlatego podsumujmy to krótko:

Boże Narodzenie jakie dziś obchodzimy jest świętem na wskroś słowiańskim.

Autor: Ja, czyli "iskier" - Piotr Iskra
Źródła obrazków: 1, 2, 3, Wikipedia

Oglądany: 63938x | Komentarzy: 70 | Okejek: 456 osób
Zobacz też

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało