JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
...BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Czterej emerytowani złodzieje i największy skok w historii Anglii

104 499  
322   45  
Większość z nas nie ukradła w życiu nic poza najwyżej długopisem na poczcie – i to przez przypadek. A gdyby teraz ktoś zaproponował nam skok doskonały?


Największa kradzież w historii Anglii. Skradziona biżuteria za ponad 200 milionów funtów. Przestępstwo doskonałe. Najnowsze technologie, świetnie wyszkoleni złodzieje, mistrzowie w swoim fachu? Nic podobnego. Czterech emerytów i czterech pomocników, z których najmłodszy miał zaledwie... 50 lat. To miała być wymarzona emerytura...

Jest rok 2013. 74-letni John Collins, 60-letni Daniel Jones, 67-letni Terrence Perkins i 76-letni Brian Reader - przyszli włamywacze - pilnie studiują "Kryminalistykę dla opornych", jednocześnie planując skok, którego nie powstydziłby się Danny Ocean. Spotykają się w jednym z londyńskich pubów, co piątek omawiając plany. Wiedzę na temat działania niezbędnych narzędzi zbierają, jak później zdradzi historia wyszukiwania, na YouTube i z podręczników dla detektywów-amatorów.

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że skok nie ma prawa się udać, jednak niezrażeni mężczyźni podejmują życiową próbę. Ich celem paść ma Hatton Garden Safe Deposit Company, gdzie przechowywane są warte setki milionów klejnoty.

1 kwietnia 2015. Przewody elektryczne pod chodnikiem na Kingsway w Londynie zajmują się ogniem. Pożar trwa dwa dni, zanim strażakom udaje się go ugasić. Kilka tysięcy ludzi z okolicznych biur jest ewakuowanych, lokalne instytucje zawieszają działanie. Infrastruktura telekomunikacyjna odnotowuje przerwy. To wyjątkowo efektowne Prima Aprilis, ale do dzisiaj nie wiadomo, czy pożar był tylko wypadkiem, czy też jednym z elementów przygotowań do napadu.

2 kwietnia 2015, 21:19. Drzwi Hatton Garden Safe Deposit Company zamykają się przed świątecznym weekendem. Wszystko jest w porządku, pracownicy rozchodzą się do domów. Zostają nieliczni, w tym niejaki Basil, którego tożsamość wciąż pozostaje tajemnicą.


21:20. Przed budynkiem zatrzymuje się biały Ford Transit. Wysiadają z niego czterej leciwi mężczyźni, którzy po chwili - wpuszczeni przez jednego z pracowników firmy - dostają się do środka.

21:23. Uzbrojeni po zęby w narzędzia, metalowe elementy oraz... kubły na śmieci włamywacze znikają w budynku. Kierują się do szybu windy, którym dostają się do piwnicy. Przecinają kable, unieszkodliwiając kolejne alarmy, wyłamują drzwi. Zmierzają w doskonale sobie znanym kierunku. Na zewnątrz jest już zupełnie ciemno, zapada noc.

3 kwietnia 2015, 00:21. Policjanci ze Scotland Yardu otrzymują sygnał. Uruchomił się tzw. cichy alarm w siedzibie Hatton Garden Safe Deposit Company. Mimo to pracownicy firmy i funkcjonariusze decydują się zignorować ostrzeżenie i nie podejmują interwencji, podejrzewając błąd systemu – tym bardziej że pozostałe alarmy nie zakomunikowały błędu. Tymczasem włamywacze posuwają się naprzód.


Plan jest prosty, by nie powiedzieć: staroświecki – złodzieje używają wiertnicy, by przebić się przez solidny mur oddzielający ich od pomieszczenia, w którym przechowywane są depozyty. Mają jednak pecha – wylot półmetrowego tunelu trafia akurat na metalową szafę przymocowaną solidnie do ściany, podłogi oraz sufitu. Przeszkoda jest nie do pokonania. Jeszcze nie teraz.


3 kwietnia 2015, 08:05. Po długiej naradzie przestępcy wycofują się. Wsiadają do samochodu i odjeżdżają.

4 kwietnia 2015, 21.17. Przed budynkiem Hatton Garden Safe Deposit Company ponownie zatrzymuje się ciężarówka i historia zatacza koło. Tym razem jednak włamywacze wyposażeni są w lepszy sprzęt, dla którego pancerna szafa nie stanowi przeszkody. Wkrótce potem złodzieje dostają się do skarbca. Plądrują skrytkę za skrytką, łącznie siedemdziesiąt trzy szuflady, biżuterię umieszczając w kubłach na śmieci. Jedyne, co staje im na przeszkodzie, to upływający czas, dlatego porzucają pracę w zaledwie jednej trzeciej. Łup i tak jest wielki.


5 kwietnia 2015, 06:10. Wielkanocny poranek. Złodzieje pakują zdobycz do samochodu i odjeżdżają, obrabowawszy tylko część skrytek. Znikają bez śladu, za to z biżuterią, której wartość dzień później szacuje się nawet na 200 milionów funtów. To największa kradzież w historii Anglii – donoszą zawsze życzliwe media. To historia, której nie powstydziłoby się Hollywood, a filmowcy już zastanawiają się jak przekuć historię w scenariusz. Firmie Safe Deposit pozostaje tylko zmienić nazwę, a potem ze wstydu zapaść się pod ziemię.

Tu historia powinna się zakończyć…

Wedle wszelkiego prawdopodobieństwa złodzieje powinni teraz wygrzewać się w którymś z egzotycznych rajów, popijając drinki i balując do świtu. Zamiast tego cała czwórka baluje… za kratkami.

7 kwietnia 2015. Scotland Yard informuje oficjalnie o napadzie. Rozpoczyna się śledztwo, w które angażują się policjanci z całego Londynu. W tym momencie scenariusz godzien "Ocean's Four" zmienia się w najwyżej "Głupi i głupszy".

10 kwietnia 2015. Daily Mirror publikuje film zarejestrowany przez kamery przemysłowe. Widać na nim 17-minutowy skrót wydarzeń, które rozegrały się w Hatton Garden. Charakterystyczny chód włamywaczy nie pozostawia wątpliwości co do ich wieku.

19 maja 2015. Metropolitan Police ogłasza, że zatrzymała dziewięciu podejrzanych o dokonanie kradzieży.


Co zdradziło niedoszłych geniuszy zbrodni? Cała paleta absurdalnych zachowań. Owszem, złodzieje zabrali nagrania z monitoringu, ale pominęli inne kamery, które konsekwentnie rejestrowały ich działania. Po napadzie zamiast taktownie milczeć, rozmawiali o nim, nie dbając nawet szczególnie o dyskrecję. Dzięki podsłuchom założonym w samochodach i ulubionym pubie, w którym złodzieje regularnie biesiadowali, policja zdobyła wystarczająco dowodów, by nikt nie miał wątpliwości co do winy czwórki.

Na domiar złego jednego ze złodziei zdradziły... skarpetki. Były tak charakterystyczne, że nie było problemu z identyfikacją właściciela. Na tym tle "Kryminalistyka dla opornych" odnaleziona w domu jednego ze złodziei przestaje budzić zdziwienie.


Wszyscy czterej sędziwi włamywacze byli już znani policji – ich kartoteki obfitowały w mniejsze lub większe kradzieże, jednak żadna nie mogła równać się ze skokiem na Hatton Garden. I choć napad zakończył się powodzeniem, zabrakło – jak mówią w piłce nożnej – jedynie wykończenia.

Źródła podają różne liczby – skradziono równowartość 200, 60 czy 10 milionów funtów. Hatton Garden Safe Deposit ze zrozumiałych względów woli się nie przyznawać – tym bardziej że jeszcze nie wszystko udało się odzyskać. Pozostała tylko skrucha. I oczekiwanie na niemały zapewne wyrok, bo – odwrotnie niż w filmie – ci przestępcy raczej nie mają już nic w zanadrzu.

Źródła: 1, 2, 3, 4

Oglądany: 104499x | Komentarzy: 45 | Okejek: 322 osób
Zobacz też

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało