JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
...BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Dlaczego rycerze nie byli tacy fajni, jak się nam wydaje

131 465  
486   134  
Średniowieczni rycerze uważani są za świetnie wyszkolonych, niepokonanych wojowników. Zajmowali wysoką pozycję w społeczeństwie zarówno w czasie wojny, jak i pokoju, a do dziś czytamy dzieła o dzielnych dżentelmenach zakutych w zbroje. Jednak rycerze tak naprawdę byli okropnymi wojami.

#1. Logistyka


W tamtych czasach ogromnym problemem była logistyka - zakwaterowanie i wyżywienie wielkiej armii podczas całej kampanii wojennej. Największym problemem byli oczywiście rycerze. Każdy z nich brał na wojnę dwa konie. Jednego do jazdy, drugiego do walki. Każdy koń miał swojego stajennego. Oczywiście żaden szanujący się rycerz nie ruszał się z domu bez przynajmniej jednego giermka. Czasem lista towarzyszy wojownika liczyła kilkanaście osób. I całe to towarzystwo należało wykarmić i zapewnić nocleg. A walczył jedynie rycerz.

#2. Ograniczona służba

Czas służby rycerza różnił się w zależności od tego z jakiego kraju pochodził, ale średnio mieli oni obowiązek odsłużyć 40 dni rocznie. Ograniczało to znacznie zasięg i czas trwania bitwy. Jeśli któryś rycerz nie miał ochoty brać udziału w bitwie, mógł się wymigać i zapłacić pewną sumę pieniędzy. Uważa się, że w XIII-wiecznej Anglii z takiej możliwości skorzystało 80% rycerstwa. I właśnie dlatego zaczęły się zmieniać zwyczaje wojenne i ważną rolę zaczęła odgrywać piechota. W XIV wieku zaczęto zatrudniać najemników i z czasem wojsko składało się prawie w całości z opłacanych wojowników. Posiadali oni dokładnie takie samo uzbrojenie jak rycerze, ale nie mieli tytułu szlacheckiego. Nie marudzili jak rycerze, walczyli dopóki im za to płacono i byli bardziej zdyscyplinowani.

#3. Byli drodzy

Rycerz kosztował masę pieniędzy: wypasiona zbroja, kosztowne szaty, najlepsza broń, no i oczywiście świetny rumak. Ekwipunek rycerza w XII wieku kosztował tyle, ile łucznik zarobił w 10 lat. Łucznika dało się odziać i uzbroić za 4% kasy wydawanej na rycerza. Najdroższy był oczywiście koń. Jeśli rycerz lubił walczyć i zgodził się na dłuższą niż 40-dniowa wyprawę, musiano mu płacić dodatkowo. Przynajmniej dwa razy więcej niż innym członkom armii. Dlatego też nie ma się co dziwić, że skoro koszt utrzymania rycerza wynosił tyle co utrzymanie 12 łuczników lub piechurów, władcy stopniowo rezygnowali z usług tych pierwszych.

#4. Przestrzeganie rycerskich ideałów

Na wojnie albo zabijesz, albo zostaniesz zabity, więc nieważne jest jak walczysz, tylko czy przeżyjesz. Rycerze mieli jednak wyidealizowany obraz i wzór zachowań na polu bitwy. Walczyli tylko mieczem, a nie łapali byle czego, co im wpadło w rękę, aby dobić wroga. Honor był dla nich najważniejszy. Jeśli na polu bitwy rycerz poddał się, uznawano jego porażkę i puszczano wolno. Czasem trzymano ich w niewoli, dopóki nie zostali wykupieni. Król Henryk jako pierwszy złamał niepisane zasady i po schwytaniu 2000 francuskich rycerzy nakazał ich zgładzić. Śmierć poniosło wtedy 5 hrabiów, 90 baronów oraz 1560 rycerzy, co oznaczało dla Francji stratę niemal połowy jej stanu szlacheckiego.

#5. Słabe dowodzenie

Rycerze to tak naprawdę nie wyszkoleni wojskowi, tylko szukający sławy szlachcice. Rycerze rzucali się w wir walki nie mając pojęcia o tym z kim i w jakim terenie będą walczyć. Każdy z nich dowodził swoją grupką ludzi i każdy z nich miał swój pomysł na to, jak przeprowadzić atak. Dlatego też bardzo często dochodziło do sprzeczek między rycerzami. Kłótnia pomiędzy Gilbertem de Clare a Humphreyem de Bohun doprowadziła do przegrania bitwy pod Bannockburn w 1314. Uparciuch Jan Luksemburski, ślepy król Czech, kazał się zaprowadzić na pole bitwy pod Crecy, aby mógł osobiście zabić jakiegoś wroga. Oczywiście na polu bitwy zginął Jan i jego orszak.

#6. Brak jednolitego treningu

Rycerze latami ćwiczyli jazdę konną, walkę w zbroi i posługiwanie się różnymi rodzajami broni. Podczas pokoju brali udział w turniejach, aby utrzymać formę i mieć kontakt z prawdziwymi przeciwnikami. Jednak każdy ćwiczył tak jak chciał, nie było żadnych odgórnych wytycznych jakie umiejętności każdy rycerz powinien opanować. Skutkiem tej samowolki było to, że gdy rycerze znaleźli się razem na polu bitwy, praktycznie każdy z nich miał inny styl i potencjał. To stawiało ich na przegranej pozycji gdy ich wrogiem byli na przykład szwajcarscy pikinierzy, którzy systematycznie ćwiczyli razem skomplikowane operacje taktyczne. Ludzie ci potrafili ze sobą współpracować, słuchali i bezbłędnie wykonywali rozkazy.

#7. Praca zespołowa

Organizacja i dyscyplina to najważniejsze rzeczy w sztuce wojennej. Dlatego właśnie armia rzymska była najlepszą armią. Rycerze byli jednak indywidualistami i walczyli na własną rękę jak im w duszy grało. Rycerze mieszkali w różnych częściach kraju, rzadko zdarzało się, żeby walczyli razem w tych samych bitwach, dlatego też nie mieli szans na wspólne treningi i współpracę. Oczywiście były wyjątki, rycerze, którzy walczyli razem w kilkunastu bitwach po pewnym czasie tworzyli zgraną ekipę, która świetnie sobie radziła.

#8. Teren

Rycerze byli świetnymi jeźdźcami i posiadali równie świetne wierzchowce. Jednak często bitwy toczyły się w lasach, górach czy też na podmokłym, bagiennym terenie, gdzie konie nie radziły sobie najlepiej, a rycerze byli mniej skuteczni. Szkoci wygrali bitwę pod Bannockburn głównie dzięki temu, że teren był bagnisty, a dodatkowo wykopali zawczasu mnóstwo dołów, na których konie łamały sobie nogi. Gdy atakowani dobrze wybrali pole walki i tam rozmieścili swoje wojska zdarzało się, że rycerze nawet nie zdążyli dojechać do linii frontu, gdy już bitwa była zakończona przez piechurów.

#9. Łucznicy

Łucznicy byli najgorszymi wrogami rycerzy. Doświadczony łucznik potrafił z odległości 180 metrów trafić do celu wypuszczając 12 strzał na minutę. Strzały z łatwością przebijały kolczugi chroniące rycerzy. Po wprowadzeniu zbroi płytowych trudniej było ubić rycerza z łuku, ale nie było to niemożliwe. Łucznicy strzelali wtedy do większego celu, czyli konia. Rycerze aż tak nienawidzili łuczników, że nazywali ich tchórzami, a łuk i strzały według nich nie były honorową bronią. Rycerze próbowali nawet zdelegalizowania kusz na przełomie XI i XII wieku.

#10. Piechota mogła ich pokonać

Łucznicy byli groźni, ale prawdziwym zagrożeniem dla rycerzy była wyćwiczona piechota. Początkowo nie mieli z nimi problemu, ponieważ w piechocie służyli wieśniacy i zwykli obywatele chcący zarobić parę groszy. Była to po prostu zwykła zbieranina przypadkowych ludzi. Z czasem piechota zaczęła się składać z profesjonalistów uzbrojonych w piki i inną broń. Konie nie były na tyle głupie, aby szarżować na ostre dzidy i wolały zwiać w drugą stronę. Najlepszą piechotę mieli Szwajcarzy, który zbroili swoich wojowników w piki i halabardy i ćwiczyli skomplikowane manewry. Szwajcarów kojarzymy z serami i zegarkami, ale to oni dokładnie przestudiowali słabości rycerzy i zrewolucjonizowali sztukę wojenną w tamtych czasach.

Oglądany: 131465x | Komentarzy: 134 | Okejek: 486 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało