Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Dziwny przypadek podporucznika Watsona, który zamiast na lotniskowcu wylądował na kontenerze (i samochodzie)

54 445  
402   26  
32 lata temu, w czerwcu 1983 roku, hiszpański kontenerowiec "Alraigo" płynął sobie spokojnie z Portugalii na Teneryfę na Wyspach Kanaryjskich. Niezbyt daleko od wspomnianego okrętu odbywały się ćwiczenia NATO, w których brał udział między innymi brytyjski lotniskowiec HMS Illustrious.

Podporucznik Ian Watson, 1983

Na jego pokładzie stacjonowały myśliwce VTOL Sea Harrier (VTOL – Vertical Take Off and Landing = pionowego startu i lądowania), a za sterami jednej z maszyn miał zasiąść nasz bohater, nieopierzony jeszcze dwudziestopięcioletni pilot podporucznik Ian Watson. To miał być jego 14. w karierze samodzielny lot.

HMS Illustrious

Zadanie nie należało do skomplikowanych. Watson startował z pokładu lotniskowca w parze z bardziej doświadczonym od siebie pilotem w drugim Harrierze, a ich zadanie polegało na poszukiwaniu francuskiego lotniskowca klasy Clemenceau w wyznaczonym uprzednio kwadrancie w symulowanych warunkach bojowych. W praktyce oznaczało to ciszę radiową i nieużywanie radaru aż do momentu dotarcia do strefy poszukiwań. Kiedy dolecieli do wyznaczonego obszaru rozdzielili się, każdy wzniósł się na ustaloną uprzednio wysokość i rozpoczęli właściwą część zadania.

FS Foch, francuski lotniskowiec typu Clemenceau

Po znalezieniu lotniskowca „wroga” Watson udał się do punktu zbornego, z którego wraz z drugim pilotem mieli rozpocząć drogę powrotną na HMS Illustrious. Niestety po kilku minutach okazało się, że Watson jest sam, a dalsze latanie w kółko nie ma żadnego sensu. Poziom paliwa zmniejszał się z każdą chwilą. Postanowił więc udać się na wschód i samodzielnie powrócić na jednostkę. Włączył wszystkie dostępne urządzenia mające pomóc mu w nawigacji, jednak działał tylko radar. Radio pokładowe odmówiło posłuszeństwa i przełączenie transpondera w tryb ratunkowy także nie przyniosło rezultatu. Watson był niemy i prawie ślepy.

A może by tak wszystko wyłączyć i włączyć?

Po kilkunastu minutach samotnego lotu jego radar pokazał samotny punkcik, jakieś 50 mil morskich dalej. Watson zadowolony, że udało mu się odszukać Illustrious, zmienił lekko kurs i udał się do domu. Zauważył okręt z odległości dwunastu mil. Nie był to jednak brytyjski lotniskowiec, ale hiszpański kontenerowiec. Podporucznik pomyślał, że przeleci bardzo blisko niego, by zwrócić na siebie uwagę załogi, katapultuje się i zostanie podjęty z oceanu. Kiedy unosił się przy burcie okrętu, zauważył, że zostało mu paliwa na dwie minuty lotu, a kontenery na pokładzie okrętu handlowego mogą mu posłużyć za platformę do lądowania. Rozpoczął podejście, lekko posadził maszynę, wyłączył silniki i elektrykę, po czym opuścił samolot. Chwilę później ogon maszyny zsunął się ku tyłowi i uderzył w minivana, który miał być dostarczony kwiaciarzowi z Teneryfy.

Alraigo


Kapitan "Alraigo", choć zdziwiony całym zajściem, cieszył się, że pilot wyszedł z tego cało – jednak poinformował cywilnymi kanałami stronę brytyjską, że nie zamierza zmienić kursu, lecz płynie dalej na Teneryfę. Watson wraz z nietypowym ładunkiem mieli zostać zwróceni Royal Navy cztery dni później.

Landed like a boss

Właściciel "Alraigo" miał jednak inne plany: zgodnie z obowiązującym prawem morskim ogłosił, że staje się właścicielem myśliwca. Royal Navy nie miała wyjścia i odkupiła samolot po przystępnej cenie miliona i stu czterdziesty tysięcy dolarów, a cała akcja podniesienia samolotu odbyła się w jarmarcznej atmosferze i obecności wszelakiej maści fotoreporterów i stacji telewizyjnych.


Podporucznik Watson po powrocie na jednostkę został poddany wewnętrznemu dochodzeniu Royal Navy; podczas śledztwa wykazano, że tok szkolenia pilota powinien być przynajmniej o 25% dłuższy przed samodzielnym wysłaniem go na ten typ misji, a stan techniczny samolotu nie był zadowalający. Watsona ukarano upomnieniem i odesłano go do papierkowej roboty na kilka tygodni.
Na szczęście dla Watsona, został on wkrótce przywrócony do służby. Do końca kariery w 1996 roku przelatał 2000 godzin na Sea Harrierach i ponad 900 na F-18.
Pytany o całe zajście zawsze powtarza, że jest jedynym odpowiedzialnym za całe wydarzenie, choć nie ukrywa, że zawstydziło ono Brytyjską Marynarkę.

Źródła: 1, 2, 3

Oglądany: 54445x | Komentarzy: 26 | Okejek: 402 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało