JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Wielopak weekendowy XXXIX

27 074  
15   20  
W kraju w którym radny ogłasza się synem Boga, a 100% lamerka opowiada w sejmie o oprogramowaniu, ciężko jest kogoś rozbawić byle dowcipem. Nasi Bojownicy nie ustają jednak w walce z tak silną konkurencją! A oto czym walczyli na naszym forum "Kawałki mięsne" w mijającym tygodniu:

- Biorą?
- Nie bardzo.
- Złapał pan coś?
- Jednego.
- Gdzie jest?
- Wrzuciłem go do wody.
- Duży był?
- Taki jak pan i też mnie wkurw*ał !!!! 
 
by Bodo
 
* * * * *

* * * * *
 
Mały kościółek na przedmieściach pewnego miasta nagle przestał robić wszelkie zakupy u swojego dotychczasowego stałego dostawcy artykułów biurowych.
Dostawca oczywiście zadzwonił do proboszcza z pytaniem o powód.
-Powiem panu dlaczego - krzyknął do słuchawki proboszcz - nasz kościół zamówił ostatnio u was długopisy, które miały być rozdane wiernym...
- Czyżbyśmy ich nie dostarczyli ? - przerwał zdziwiony dostawca
- Dostarczyliście, a jakże...w kształcie kija golfowego z napisem "Zagraj w golfa w następną niedzielę"
 
by Roj


* * * * *
 
Pewnego dnia dozorca usłyszał w jego bloku wrzaski. Podążając za odgłosami dotarł do rodzącej kobiety.
- Pomóż mi! Ono już wychodzi! - wyjęczała kobieta, ale dozorca stał jak wryty i nie wiedział co robić. Ona widząc jego nieporadność tłumaczy mu:
- Kiedy zobaczysz główkę pociągnij ostrożnie.
Facet zobaczył główkę i udało mu się wyciągnąć małego chłopczyka. Kobieta trochę już spokojniej mówi:
- Złap go za kostki i daj klapsa.
Więc dozorca chwycił dziecko tak jak mu świeżo upieczona mama poleciła, wymierzył siarczystego klapsa, później pogroził palcem i krzyknął do dziecka:
- I nie waż mi się więcej tam wchodzić!
 
by Tokkebi
 
* * * * *
 
Jasio wrócił ze szkoły i mówi do mamy:
- A my dzisiaj na biologii mieliśmy o krowach!
- To ładnie Jasiu.
- Ale mamo, jakby tak naszą rodzinę porównać do krów, to ja jestem cielaczkiem, tak?
- No tak.
- A ty jesteś krową?
- Nnnooo.... w zasadzie... hmmm... tak.
- A tatuś to byk?
- Nie synuś, tatuś to wół, byk mieszka piętro wyżej.
 
by Kociara
 
* * * * *

* * * * *
 
John i Mary postanowili spędzić miesiąc miodowy na Florydzie. Po 10 godzinach jazdy samochodem zmęczeni dotarli wreszcie do hotelu. Przed kolacją chcieli się odświeżyć kąpielą w hotelowym basenie. Aby piękniej wyglądać jako panna młoda, Mary zrzuciła parę kilogramów, w związku z czym w basenie ciągle gubiła to górę, to dół dwuczęściowego kostiumu. Ponieważ na basenie nie było nikogo oprócz naszych nowożeńców, to czuli się oni całkowicie swobodnie i świetnie się bawili co chwila goniąc fragmenty kostiumu Mary.
Po skończonych igraszkach przebrali się i zeszli do restauracji. W oczekiwaniu na wolny stolik popijali drinki w hotelowym holu. Nad barem zauważyli ogromne, lśniące akwarium, w którym nie było jednak ani jednej ryby.
- Dlaczego takie piękne akwarium jest puste? – zapytał John barmana.
- To? Ależ to nie jest akwarium, tylko nasz basen.– odparł barman z promiennym uśmiechem.
 
by Qbek
 
* * * * *
 
Pani Smith zatrudniła jako pomoc domową dziewczynę o przepięknych blond włosach. Już w pierwszym dniu pracy dziewczyna, zagadnięta o swój piękny warkocz, wyznała:
- Proszę pani, te włosy to peruka. Ja nie mam ani jednego włosa na całym ciele – nawet TAM.
Wieczorem pani Smith opowiedziała o tym mężowi. Mąż na to:
- W życiu o czymś takim nie słyszałem. Proszę cię, namów ją jutro, żeby ci pokazała. Zawołaj ją do sypialni i niech się rozbierze, a ja się schowam w szafie i też zobaczę!
Następnego dnia pani Smith zagaduje dziewczynę nieśmiało, ta się zgadza, panie udają się do sypialni... Dziewczyna się rozbiera i demonstruje swój stan posiadania, po czym mówi:
- Wie pani co? Ja nigdy nie widziałam takiej z włosami. Nie pokazałaby mi pani?
Pani Smith rozbiera się więc – i wymiana doświadczeń jest już pełna.
Wieczorem pani Smith lekko wkurzona mówi do męża:
- No, mam nadzieję, że jesteś zadowolony. Bo trochę głupio mi się zrobiło, jak mnie poprosiła, żebym też się rozebrała!
- Tobie?? Tobie było głupio??? Ja tam w szafie miałem komplet kumpli od brydża!!!
 
by Qbek
 
* * * * *
 
Podobno autentyczny przypadek:
Szef pewnej firmy chciał kupić ziemię w Luizjanie z zamiarem postawienia tam nowego oddziału swojej fabryki. Chciał na ten cel uzyskać rządową dotację. Jego prawnik złożył wszystkie wymagane formularze i dokumenty – łącznie z wykazem właścicieli ziemi od 1803 roku.
 
Urzędnicy rządowi po analizie dokumentów odpisali co następuje:
 
„Otrzymaliśmy Państwa dokumenty dotyczące prośby o dotację. Jednak musimy z przykrością stwierdzić, że nie zostały dołączone dokumenty wskazujące właścicieli terenów, które Państwo chcą zakupić, przed rokiem 1803. Przedstawienie tych dokumentów jest konieczne, jeżeli dotacja ma zostać przyznana.
Z poważaniem...”
 
W odpowiedzi prawnik odpisał:
 
„W odpowiedzi na Państwa pismo dotyczące braujących aktów własności ziemi informuję, że Luizjana została zakupiona przez Stany Zjednoczone od Francji w 1803 roku. Prawo własności do tej ziemi Francja uzyskała od Hiszpanii drogą podboju. Hiszpania uzyskała prawo własności w 1492 roku, gdy Krzysztof Kolumb odkrył tą ziemię podczas szukania nowej drogi do Indii. Kolumb uzyskał prawo podboju nowych terenów w imieniu Hiszpanii od Królowej Izabelli. Królowa Izabella, kobieta głęboko wierząca i zapobiegawcza, uzyskała przed wysłaniem Kolumba w podróż błogosławieństwo papieskie na podbój nowych ziem w imię Chrześcijaństwa. Papież, jak zapewne Państwo wiedzą, jest przedstawicielem Jezusa Chrystusa, syna Boga. A Bóg stworzył świat. Myślę, że można założyć, że stworzył również tą część Stanów Zjednoczonych zwaną Luizjaną, a tym samym tę część Luizjany, którą zamierzamy kupić. Mam nadzieję, że moje wyjaśnienia są satysfakcjonujące dla Państwa i dotacja zostanie przyznana.
Z poważaniem...”
 
by Roj
 
* * * * *

* * * * *
 
Po głębinie statek płynie, bums tralala, chlapie fala. Ciut za bardzo chyba chlapie i buja - jeden z pasażerów przewieszony przez reling oddaje hołd Neptunowi sumiennie i dokładnie.
Któryś ze współpasażerów, widząc zzieleniałego biedaka chce go pocieszyć:
- Proszę pana, od choroby morskiej jeszcze nikt nie umarł...
Tamten odwraca do niego umęczone oczy i szepcze błagalnie:
- Niech mi pan tego nie mówi. Tylko nadzieja na śmierć trzyma mnie jeszcze przy życiu...
 
by Dziobas
 
* * * * *
 
Starsze małżeństwo siedzi sobie w milczeniu na werandzie, od czasu do czasu huśtawka na której siedzą się zakołysze, czasem jakiś ptak coś zaśpiewa. Ogólnie jest pięknie. Nagle, ni stąd ni zowąd, kobieta uderza męża w twarz tak mocno, że ten aż wypadł w huśtawki.
- Za co to? - pyta biedny facet.
- Za trzydzieści lat nieudanego seksu.
Facet zmieszał się i nic nie powiedział. Znowu na parę długich minut nastało milczenie. Znowu ptak, powiew wiatru, delikatne pulsowanie huśtawki etc. Nagle facet wymierza żonie równie mocny cios.
- A to za co? - pyta zaskoczona kobieta.
- Za to, że musiałaś mieć porównanie.
 
by Tokkebi
 
* * * * *
 
Pierwsza klasa. Pani zaczyna lekcję o słowach wielosylabowych. Zgodnie z zasadami sztuki metodycznej najpierw prosi dzieci, aby podały przykłady słów, które mają więcej niż jedną sylabę. Pierwsza podnosi rękę Marysia:
- Wtorek.
- Wspaniale, Marysiu. To słowo ma dwie sylaby: wto-rek. A czy ktoś zna inne słowo wielosylabowe?
- Ja! – woła Pawełek. – Sobota.
- Bardzo dobrze! So-bo-ta – to trzy sylaby.
Na to podnosi rękę Jasio. Pani, aczkolwiek niezbyt pewna, pozwala mu odpowiedzieć sądząc, że przy tak długim słowie Jasio będzie niegroźny. A Jasio z dumą:
- Mas-tur-ba-cja!
Pani zszokowana, ale stara się zachować zimną krew.
- O, cztery sylaby! To długie słowo pełną gębą!
- Nie, proszę pani! Pani myśli o słowie „laska”, a ono ma tylko dwie sylaby.
 
by Qbek
 
* * * * *
 
Sędzia do powódki wnoszącej sprawę o rozwód:
- Czy powodem pani wniosku jest zazdrość?
- Nie, Wysoki Sądzie, ja nie jestem zazdrosna. Po prostu jest mi za ciasno, kiedy tak we troje leżymy w łóżku...
 
by Mila_2
 
* * * * *
 
Wraca facet z partyjki pokera do domu. Noc już późna więc wchodzi po cichu, ale żona (jak to żona) czeka na niego przekładając z ręki do ręki wałek do ciasta.
- Gdzie ty się do cholery podziewałeś? - pyta, a facet nic - uśmiech na twarzy i milczy.
- No gdzie byłeś? - powtarza.
Facet popatrzył na nią z politowaniem i mówi:
- Kochanie, musisz się zacząć pakować. Właśnie przegrałem cię w karty.
- Jak tego dokonałeś "geniuszu"? - pyta sarkastycznie żona (a wałek ją w ręku swędzi).
- O, nie było mi łatwo, najdroższa. Musiałem spasować z karetą asów.
 
by Tokkebi
 
* * * * *
 
Kobieta pokłóciła się z mężem i postanowiła wziąć kąpiel dla uspokojenia. Poszła do łazienki, rozebrała się, spojrzała w lustro na siebie, niezadowolona przyjrzała się swoim talentom, brzuchowi, obejrzała się z boku... w końcu uśmiechnęła się złośliwie i mówi do siebie:
- Dobrze tak draniowi!
I zadowolona poszła się wykąpać…
 
by Wisz-nu
 
* * * * *
 
Jim miał fatalny dzień na rybach, siedział cały dzień w słońcu nawet bez najmniejszego "skubnięcia". W drodze powrotnej zatrzymał się przy sklepie rybnym i powiedział do sprzedawcy:
- Niech pan weźmie trzy duże sumy i rzuci nimi we mnie...
- Ale dlaczego mam nimi w pana rzucać ?
- Ponieważ chcę powiedzieć żonie, że je złapałem..
- OK, ale proponuję, żeby pan wziął węgorze
- Dlaczego ?
- Bo była tu dzisiaj pana żona i prosiła, że jeśli pan do mnie zajrzy, to żebym zaproponował panu węgorze. Ma dzisiaj na nie ochotę na kolację...
 
by Roj
 
* * * * *
 
Dwóch redneck’ów z Wirginii wybrało się na wyprawę wędkarską. Wypożyczyli cały sprzęt: wędki, kołowrotki, ubrania wędkarskie, łódź, samochód, a nawet wynajęli chatę nad brzegiem jeziora. Wydali kupę kasy...
Pierwszego dnia nie złapali ani jednej ryby, podobnie przez następne dwa dni...
W końcu ostatniego dnia swojej wyprawy jeden z nich złapał jakąś rybkę...
W drodze do domu obaj byli bardzo przygnębieni.. W pewnym momencie jeden mówi do drugiego:
- Czy zdajesz sobie sprawę, z tego, że ta mała rybka kosztowała nas 1500 dolarów ??
- Wow! - wykrzyknął drugi - to całe szczęście, że nie złapaliśmy więcej...
 
by Roj
 
* * * * *
 
Na próbie dyrygent stuka batutą w pulpit, przerywając grę.
- Flecista - co Pan tam gra, proszę zagrać.
- Taki biegnik (trzeba zaśpiewać gamę do góry) pa pa pa pa pam ... (i w dół) pa pa pa pa pam.
- No nie - w nutach jest inaczej. - sprzeciwia się dyrygent - (te same dźwięki w górę i w dół) pa pa pa pa pa pa pa pa pam - proszę bardzo.
- Pa pa pa pa pam ... pa pa pa pa pam.
- No nie, mówię coś do Pana: pa pa pa pa pa pa pa pa pam.
- Pa pa pa pa pam ... pa pa pa pa pam.
- Panie, tam nie ma pauzy: pa pa pa pa pa pa pa pa pam.
- Ale Panie dyrygencie, ja muszę akurat stronę przewrócić.
- To Pan poprosi kolegę klarnecistę, klarnety akurat mają pauzę....
- Pa pa pa pa pam ...dziękuję bardzo ... pa pa pa pa pam.
 
by Paskud
 
 
 
No i nasz stały kącik szmoncesowy czyli klasyka to klasyka:
 
Dawid i Joel nocują w oberży. Nie mogą zasnąć. Dawid przerywa milczenie:
-Joel, czy ty śpisz?
- Nie, nie śpię.
-To porozmawiajmy.
-Dobrze.
-Joel, czy ptak jest kantorem?
-E, nie!
-To dlaczego on śpiewa?
Upływa dziesięć minut.
- Joel, czy ty śpisz?
-Nie, nie śpię.
-To porozmawiajmy.
-Dobrze.
-Joel, czy koza jest rabinem?
-E, nie!
-To dlaczego ma brodę?
Upływa dziesięć minut.
-Joel, czy ty śpisz?
-Nie, nie śpię.
-To porozmawiajmy.
-Dobrze.
-Joel, czy kogut się czesze?
-E, nie!
-To dlaczego ma grzebień?
Upływa kilka minut.
-Joel, czy ty śpisz?
-Nie, nie śpię.
-To porozmawiajmy.
-Dobrze.
-Joel, czy ta pluskwa, o, ta, naprzeciwko, trochę niżej jest strażakiem?
-E, nie!
-To dlaczego ona łazi po ścianie?
 
by Inga
 
* * * * *
 
Mówi stary Żyd do młodego:
- Czas na ożenek, znam taką damę, ma 2 domy, 3 auta, dużo posiadłości
i dziurkę jak 50 groszy
Młody przemyślał
- Ze względu na te 50 groszy ożenię się
Za pewien czas przychodzi do starego i skarży
- To nie 50 groszy, to stare 5 zł
Na to stary:
- 2 domy dostał, 3 auta dostał, dużo posiadłości dostał i o 4,50 się kłóci.
 
by Mila_2
 
* * * * *
 
Ojciec uczonego młodzieńca przechwala się przed sąsiadami:
-Mój syn poślubił bogatą dziewczynę.
-Przecież ona nie ma ani grosz posagu!
-To prawda. Ale widzicie, Talmud poucza nas, że dobra żona to połowa majątku, i Talmud uczy, że piękna żona to tez połowa majątku. A zatem do kupy biorąc - to cały majątek.
 
by Inga
 
* * * * *
 
Pociąg zatrzymuje się na małej stacyjce. Żyd podróżujący po raz pierwszy koleją, wysiada i załatwia koło parkanu niewielką potrzebę.
W tym momencie konduktor daje sygnał trąbką i pociąg rusza.
Żyd biegnie za pociągiem i woła:
- U-wa! Też mi mądry kawał.
 
by Inga
 
 
Jeśli i Ty chcesz zaistnieć na stronie głównej Joe Monstera to wrzuć coś, co rozbawi innych, na nasze forum "Kawałki mięsne". Zaistniejesz jeśli tylko pod twoim dowcipem nie pojawią się masowo takie ikonki: 
 :gw       lub    :szczypior
 
 

Oglądany: 27074x | Komentarzy: 20 | Okejek: 15 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało