Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Niesamowite odkrycia, za które nauka powinna podziękować Google Earth

331 652  
934   43  
Mocno zapyziały archeolog starą maczetą toruje sobie drogę przez bezkres amazońskich gęstwin. Po tygodniach poszukiwań wreszcie dotrze do swojego celu - prekolumbijskiej piramidy kryjącej w swych trzewiach tony złotego kruszcu, kilka kryształowych czaszek, wrota do innych wymiarów i tajemniczą, kamienną tablicę z wyżłobionym na niej kluczem do zrozumienia kobiety...


Kto za młodu nie marzył o zostaniu takim dzielnym odkrywcą, awanturnikiem i poszukiwaczem przygód? Dziś możemy zamienić się w Indianę Jonesa bez ruszania dupy sprzed monitora naszych blaszanych pecetów.

Największy las deszczowy południowej Afryki

Sytuacje takie jak ta uświadamiają nam, że jeszcze wiele o naszej planecie nie wiemy. W 2005 grupa angielskich biologów postanowiła przetestować zdobycz techniki, jaką jest aplikacja firmy Google i wykorzystując satelitarne zdjęcia przyglądała się dziewiczym terenom Afryki południowej. Naukowcy mieli nadzieję znaleźć niezbadane jeszcze, dzikie tereny, gdzie można by prowadzić badania. No i znaleźli Mount Mabu...


To 7000 hektarów lasów deszczowych położonych na wysokości dochodzącej do 1700 m. n.p.m.
Wkrótce, podczas dokumentowania tego znaleziska, natrafiono tam na dziesiątki gatunków nieznanych dotąd zwierząt.


Ruiny rzymskiej willi

Czasem, aby odkryć coś wybitnie epickiego, wcale nie trzeba nawet zapuszczać się do lasów deszczowych... Pewien włoski programista komputerowy - Luca Mori, za pomocą Google Earth, przyglądał się mapie okolic swego rodzinnego miasta - Sorbolo. Zaintrygował go wyraźny okrągły kształt o średnicy ok. 500 metrów. Było to zakole rzeki, która niegdyś tam płynęła.


Kiedy Luca przyjrzał się terenowi jeszcze dokładniej, natrafił w pobliżu wysuszonego koryta na prostokątne kształty - ewidentnie dzieło ludzkich rąk. Nie mylił się - odkryciem zajęli się włoscy archeolodzy. Programista namierzył ruiny starożytnej willi, w której badacze znaleźli ceramiczne naczynia i inne, nieco naruszone przez ząb czasu, pamiątki.

Pułapka na ryby sprzed tysiąca lat

Poppit Sands to niewielka osada położona w Zatoce Cardigan. I tym razem znalazła się grupa archeologów, która korzystając z omawianej tu aplikacji przeczesywała sobie walijskie wybrzeże. Ich uwagę przyciągnęła tajemniczy, podwodny, rozciągający się na 260 metrów obiekt w kształcie litery „V”.


Okazało się, że dzięki satelitarnym zdjęciom, naukowcy odnaleźli formę kamiennego basenu służącego do łapania ryb. Zagonione do tego leju zwierzęta były potem z łatwością wyłapywane za pomocą sieci. Trzeba przyznać, że rybacy mieszkający na tych terenach przeszło 1000 lat temu, znali się na rzeczy.

Nieznane, egipskie piramidy

„Satelitarna archeolog” (takim właśnie „profesjonalnym” tytułem nazywa się internetowych poszukiwaczy zaginionych ruin i artefaktów) Angela Micol wyruszyła na googlową ekspedycję do południowego Egiptu. Dzielna poszukiwaczka przygód natrafiła na całą serię wielkich kopców o kształtach bardzo przypominającym piramidy.


Największy z nich liczy sobie 200 metrów długości. Póki co odkrycie to jest stosunkowo świeże i sprawą właśnie zajmują się prawdziwi archeolodzy.


Karłowaty konik morski

No, może nie jest to odkrycie dokonane za sprawą satelitarnego zdjęcia oceanicznych wód, ale dzięki współpracującej z Google Earth aplikacji Street View. Otóż od niedawna program ten pozwala również na oglądanie zdjęć wykonanych pod wodą. To świetna wiadomość dla wszystkich tych, którzy chcieliby bez skrępowania i co najważniejsze - bez konieczności wstrzymywania oddechu, pogapić się na pływające tyłeczki. Albo na koniki morskie, na przykład. Taki, nieznany dotąd okaz odkryty został dzięki temu programowi w australijskich wodach. Konkretnie - natrafili na niego nurkowie, którzy wykonywali zdjęcia. Tak czy siak – gdyby nie przedsięwzięcie Google, zwierzątko to mogłoby jeszcze długo nie zostać odkryte. Mały skurczybyk mierzy sobie 1,5 cm i żywi się napuchniętymi zwłokami smutnych topielców. Albo i nie.


Pustynne artefakty

Wracamy do klimatów archeologicznych, aby odbyć podróż przez pustynie Arabii Saudyjskiej. David Kennedy to archeolog, który przez 35 lat swojej kariery przeczesywał tereny Bliskiego Wschodu. Większość z odkrytych ruin badacz ten namierzał z pokładu samolotu. Teraz, dzięki wysokiej jakości zdjęciom satelitarnym, praca stała się znacznie łatwiejsza i tańsza niż kiedykolwiek. Wraz ze swoim współpracownikiem, Kennedy przeanalizował przeszło 700 km kwadratowych terenu. Panowie odkryli prawie 2000 kamiennych struktur – z czego część to, wybudowane od 4000 do 1000 lat przed naszą erą, grobowce i naziemne rysunki przypominające nieco te z peruwiańskiej pustyni koło Nazca. Ich autorami byli prawdopodobnie koczownicy - w czasach kiedy konstrukcje powstały, ten nieurodzajny dziś teren był znacznie bardziej gościnny i sprzyjający wypasaniu zwierząt.



Nasz, liczący sobie 2 miliony lat, przodek

Googlowa aplikacja okazała się też doskonałym narzędziem do lokalizowania... południowoafrykańskich jaskiń. W każdym razie tak uważa profesor paleontologii Lee Berger, który z pomocą tego programu przyglądał się wapiennym grotom położonym w miejscu zwanym przez archeologów „Kolebką Ludzkości”. W 2008 roku, naukowiec natrafił na jaskinię, która wcześniej uciekła uwadze badaczy. Przyjrzawszy się satelitarnemu zdjęciu, Berger uznał, że mogli w niej mieszkać nasi przodkowie. Zorganizował więc „wyprawę”. Dość skromną – profesor zabrał ze sobą jednego tylko studenta, swego psa oraz dziewięcioletniego syna. „A niech sobie dziecko przeżyje przygodę!”, z całą pewnością pomyślał badacz. Nie wiedział jeszcze, że ten najmłodszy ludzki członek wyprawy przyczyni się do wielkiego odkrycia.
Na miejscu Berger natrafił na przeszło 50 śladów obecności australopiteków. Podczas przeczesywania jaskini, Berger poprosił syna, aby ten poszedł „rozejrzeć się”. Podejrzewamy, że gnojek działał mu na nerwy i była to metoda na chwilowe pozbycie się go. No i fakt – chłopiec po kilku minutach wrócił taszcząc ze sobą skamieniałą żuchwę i kawałek obojczyka - szczątki należące do nieznanego dotąd nauce gatunku australopiteków, którzy jak się później okazało, byli wyjątkowo podobni do współczesnych ludzi... Badacze uważają, że w ten sposób natrafiliśmy na ślad istoty, która łączyłaby małpopodobnych człekokształtnych ze współczesnym człowiekiem. Znalezisko liczy sobie 2 miliony lat – to wtedy nauczyliśmy się mówić, chodzić na dwóch nogach i używać narzędzi.


Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6

Oglądany: 331652x | Komentarzy: 43 | Okejek: 934 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało