Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

10 nietypowych eksponatów znalezionych na dnie morza

203 744  
870   66  
Co można znaleźć na dnie? Dwa metry mułu? Muzykę PiKeja? A może Ekipę z Warszawy? Czasem jednak, kiedy ma się więcej szczęścia i wie, gdzie szukać, można znaleźć znacznie ciekawsze i bardziej wartościowe rzeczy. Tak jak te 10 nietypowych eksponatów.

Silniki Apollo 11


Jest tylko jeden taki człowiek na świecie, który jednocześnie postanowił dostarczać paczki za pomocą dronów, usprawniać technologie wykorzystywane w załogowym transporcie orbitalnym i... grzebać na dnie oceanów. To Jeff Bezos, zupełnie przypadkiem będący równocześnie założycielem sklepu Amazon.com i jednym z kilkunastu najbogatszych ludzi na Ziemi. W marcu 2013 roku Bezos doszedł do wniosku, że niegłupio byłoby wydobyć z dna silniki Apollo 11, leżące tam od 1969. Miliarder utrzymywał misję w tajemnicy do momentu, w którym udało się potwierdzić, że wyciągnięte podzespoły faktycznie pochodziły z pamiętnego lotu. Po koniecznej konserwacji silniki trafią do Kansas Cosmosphere and Space Center.

Mechanizm z Antykithiry


Niektórzy uznają go za pierwszy komputer starożytnej Grecji, ale mimo całego swojego technologicznego zaawansowania, z komputerami nie miał wiele wspólnego. Mechanizm z Antykithiry był w rzeczywistości mechanicznym urządzeniem, które służyło do obliczania pozycji ciał niebieskich. Ma nieco ponad 30 centymetrów wysokości i złożony jest z 37 kół zębatych. Wykonano go z brązu i odnaleziono w 1900 roku we wraku starożytnego statku. I właściwie wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt że powstał gdzieś pomiędzy 150 a 100 r. p.n.e., podczas gdy ponownie tak zaawansowane mechanizmy udało się wytwarzać dopiero w renesansie.

Heraklion


Co tam silniki Apollo, co tam starożytne "komputery". Jeśli dobrze poszukać, zamiast pojedynczych eksponatów pod wodą znaleźć można całe miasta. Choć nie - jak chciałoby wielu - Atlantydę. Ta wciąż pozostaje w kategorii "przyprowadzić żywą lub martwą". Póki co przoduje Heraklion, miasto niedaleko Aleksandrii na północnym wybrzeżu Egiptu. Zalane ruiny odkryto w 2000 roku. Zaskoczyły badaczy przede wszystkim dobrym stanem i jakością materiałów, z których budowano Heraklion. Świadczyło to o wielkim bogactwie starożytnej cywilizacji.

Dużo(!) szmaragdów


Wcale nie tak dawno temu w pewnym barze na Florydzie pewien mężczyzna kupił od drugiego mapę, na której zaznaczono miejsce ukrycia skarbu. Zaraz, zaraz... Przecież to znana wszystkim historia, przerobiona na kilkadziesiąt bajek, kilkaset książek i kilka tysięcy filmów. Rzecz w tym, że rozegrała się raz jeszcze - w 2010 roku. Jay Miscovish miał za sobą lepsze i gorsze czasy, kiedy więc nadarzyła się okazja, by kupić mapę, nie wahał się długo. I słusznie, bo nowy nabytek doprowadził go do niemal 80 kilogramów szmaragdów niewiadomego pochodzenia. Niestety odkryciem Miscovisha szybko zajęła się prokuratura, zaś sam jeszcze do niedawna szczęśliwy poszukiwacz skarbów raczył się zabić. Czyżby dopadł go "seryjny samobójca", podobny do tego grasującego po Polsce?

Srebro III Rzeszy


Ile może być warte 80 kilogramów szmaragdów? Z całą pewnością dużo, ale na pewno nie tak dużo, jak 61 ton srebra. Tyle udało się wydłubać z brytyjskiego okrętu SS Gairsoppa, który zatonął niecałe 500 kilometrów od wybrzeży Irlandii. Cóż - "zatonął" to delikatne określenie. W rzeczywistości na dno posłali go naziści, a razem ze statkiem nawet 240 ton srebra. To dość dosadna ilustracja powiedzenia o topieniu pieniędzy, nieprawdaż?

Ryba


Naukowcy na całym świecie miewają swoje zboczenia, ale jak bardzo trzeba być zboczonym, by podniecać się znalezieniem w wodzie... ryby? By oddać sprawiedliwość przedstawicielom naukowych profesji, trzeba zaznaczyć, że znalezione u wybrzeży Afryki i potem u wybrzeży Indonezji przypadki nie były zwykłymi rybkami. To przedstawiciele celakantokształtnych, rzędu ryb, które według wszystkich znaków na niebie i ziemi (a zwłaszcza w wodzie) wyginęły ni mniej, ni więcej 65 milionów lat temu.

Armaty


Jednemu z najsłynniejszych piratów wszech czasów (nie uwzględniając, rzecz jasna, Somalijczyków oraz ekologów), Czarnobrodemu, nie zawsze dopisywało szczęście. A już na pewno nie wtedy, kiedy posadził na mieliźnie Zemstę Królowej Anny, wspaniały okręt, który niegdyś dał się we znaki wielu "legalnym" jednostkom. Statek Czarnobrodego został porzucony niedaleko Beaufort Inlet w Karolinie Północnej, a kapitan ukrył skarby tak skutecznie, że nawet załoga nie była w stanie powiedzieć, gdzie się znajdują. Być może dlatego współcześni odkrywcy zamiast legendarnych skarbów Czarnobrodego wydobywają z dna armaty - dotychczas wyciągnięto już 25 dział, ważących niemal tonę każde.

Rekiny


Z reguły jest tak - zapytajcie australijskich surferów! - że rekiny znajdują ci, którzy rekinów wcale nie szukali. Jednak w 2012 roku było trochę inaczej. Specjalna ekspedycja wyciągnęła z głębin Oceanu Indyjskiego kilkaset rekinów, w tym co najmniej osiem wyjątkowo szpetnych przedstawicieli nieznanych dotąd gatunków. Tak bywa, kiedy grzebie się tam, gdzie zdecydowanie nie powinno się grzebać.

Ledwo żywe jurajskie mikroby


Całkiem żywe nieznane rekiny, wskrzeszone rybki, a nawet armaty Czarnobrodego to nic w porównaniu z jurajskimi mikrobami odkrytymi w 2012 roku określanymi jako "ledwo żywe". Cokolwiek dokładnie ono oznacza, jest to chyba trafne określenie dla organizmów, które przetrwały 86 milionów lat bez pożywienia i prawie bez tlenu. I pomyśleć, że większość z nas umiera z głodu już dwie godziny od podwieczorku...

Kraken


Nadszedł wreszcie czas, by uwolnić Krakena - mityczne stworzenie, opiewane legendami, budzące grozę i wpływające na wyobraźnię. Gigant z morskich głębin miał być prawdziwym potworem, niszczącym wszystko, co miało czelność wpłynąć mu w drogę. Przez długi czas Kraken był bohaterem dla tych, "którzy nie widzieli a uwierzyli", a dopiero niedawno zyskał realną, akceptowaną przez naukowców postać. Sprawcą całego zamieszania okazała się kałamarnica olbrzymia - gatunek dotąd praktycznie nieznany, do niedawna tropiony jedynie na podstawie martwych okazów wyrzucanych na ląd, z których największe miały nawet 18 metrów długości.

Źródło: Oddee.com, wybrane fot.: National Geographic

Oglądany: 203744x | Komentarzy: 66 | Okejek: 870 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało