Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Najlepsze miejsca na spędzenie udanego urlopu

240 513  
682   29  
Długi weekend to czas, kiedy siedząc przy niemiłosiernie śmierdzącym zwęglonym truchłem grillu snuć będziemy plany na zbliżające się wielkimi krokami wakacje. Jak wykorzystać urlop i parę groszy zebranych na poczet letnich wojaży?

Może wypad nad polskie morze? A gdyby tak do Egiptu na tydzień? Tunezja? Spokojnie... Wujek Joe ma dla Was kilka innych, znacznie ciekawszych propozycji.


Pamiętajcie o ogrodach

Gdzie: Alnwick, Anglia
Jedziesz na wyspy? Pewnie do pracy? W życiu Romana! To, co Wam proponujemy, to wizyta w bardzo ciekawym ogrodzie botanicznym. W miejscu tym zebrane są najniebezpieczniejsze rośliny, jakie można tylko sobie wyobrazić. Wiele z nich mogłoby Cię bez trudu zabić, a już na pewno solidnie obić facjatę i poważnie nadszarpnąć Twe zdrowie. Niektóre z chwastów są tak niebezpieczne, że w trosce o szaleńców, którzy przekraczają bramę tego miejsca, trzyma się je niczym dzikie, żądne ludzkiej krwi bestie - w klatkach.



Z wizytą w porcie

Gdzie: Port Moresby, Papua Nowa Gwinea
Stolica i największe miasto Papui Nowej Gwinei to jedno z tych miejsc, gdzie każdemu turyście automatycznie włącza się adrenalinowa pompa. Ciekawostką jest to, że w kraju tym dogadamy się w przeszło 800 językach! Badacze uważają, że powodem tego jest... ukształtowanie terenu i trudny dostęp do wielu miejsc, w których od setek lat żyją odcięte od świata plemiona. Jeśli się pospieszymy, to może nam się uda posłuchać języka Abaga, którym obecnie posługuje się jedynie... pięć osób.
Tymczasem Port Moresby zachęca nas innymi atrakcjami - jeśli dobrze trafimy, to czekają nas gwałty, morderstwa i konfrontacja z wirusem HIV. W zestawieniu 130 najgorszych stolic, w których można mieszkać, miasto to zajęło ostatnie, najbardziej parszywe, miejsce. Przy odrobinie szczęścia możemy przyjrzeć się jak z problemami życia codziennego radzi sobie mafia, która rządzi tym miastem i jest m.in. odpowiedzialna za regularne okradanie turystycznych autobusów.


Uroczy tydzień wśród gadów

Gdzie: Ramree, Burma
Piękne, słoneczne miejsce, które zapisało się w historii dzięki pewnemu przykremu wydarzeniu. Otóż w 1945 roku brytyjska armia tłukła się tam z japońskimi niedobitkami. W efekcie zdziesiątkowane japońskie oddziały zmuszone zostały do odwrotu przez okoliczne bagna. I tu zaczyna się prawdziwa przygoda - miejsce to jest domem dla dziesiątek tysięcy wypasionych krokodyli, które z otwartymi paszczami przyjęły azjatyckich gości. Gady spałaszowały przeszło 400 żołnierzy, czym zagwarantowały sobie wpis do Księgi Rekordów Guinnessa w rubryczce „Największa katastrofa wyrządzona ludziom przez zwierzęta”. Jeśli nie dane nam będzie zostać pożartymi przez te urocze stworzenia, zawsze możemy spotkać komara serwującego malarię czy skorpiona z zabójczym jadem.


Spotkanie z hinduskimi duchami

Gdzie: Bhangarh, Rajasthan, Indie
Bhangarh to miasto powstałe w XVI wieku, które po dwustu latach swojego istnienia zostało zdziesiątkowane przez zarazę. Pozostały tylko ruiny. Nawiedzone ruiny. Tak bardzo są one nawiedzone, że oficjalnie zakazane jest przebywanie w tym miejscu po zmroku. Osoby, którym dane było spędzić tam noc, skarżyły się na stany lękowe i paraliżujący niepokój.


Japońskie piekiełko w masce gazowej

Gdzie: archipelag Izu, Japonia
Japonia nie ma szczęścia - a to amerykański bombowiec zrzuci bombę atomową, a to z wody wygramoli się wielki, zielony gad i rozpierdzieli w drobny mak połowę Tokio. No i te tajfuny... Tymczasem, mieszkańcy wysp na archipelagu Izu mają inny problem - głęboko w wodzie, w sąsiedztwie ich domów, znajduje się wulkan o wyjątkowo dużej aktywności. Wulkanowi raz na jakiś czas obrzydliwie się odbije trującym gazem. W 2000 roku stężenie szkodliwych wyziewów było tak duże, że na pięć lat ewakuowano mieszkańców jednej z wysp. Obecnie obowiązkiem każdego obywatela jest targanie ze sobą podręcznej maski przeciwgazowej - tak na wszelki wypadek.



Rosyjski chłodek

Gdzie: Jakuck, Rosja
Planując podróż do tego miejsca, trzeba dobrze trafić z pogodą. Najlepiej wybrać się tam w lutym. Miejsce to nosi zaszczytne miano najzimniejszego miasta na świecie. Wyobrażacie sobie wyjść z ciepłej chatki do szkoły czy do pracy, gdy na dworze temperatura sprawia, że zamarzają nam nasze własne myśli... Na szczęście najmłodsi mogą odetchnąć z ulgą - jeśli temperatura spadnie poniżej -50 stopni Celsjusza, zajęcia są najczęściej odwoływane i brzdące nie muszą się obawiać odmrożeń trzeciego stopnia. Najzimniejsza odnotowana temperatura wynosiła tam -64 stopnie C. Jeśli jednak stwierdzimy, że jednak to troszkę dla nas za zimno, to zawsze możemy pojechać do Moskwy... która oddalona jest od Jakucka o 6 stref czasowych.


Dla tych, co nie lubią tłumów

Gdzie: Buford, Wyoming, USA
Wiadomo - osoby mieszkające w dużych miastach, korzystające z przepełnionego transportu zbiorowego dowożącego je do pracy w przeludnionych biurach, marzą o świętym spokoju i urlopie w miejscu, gdzie nikt nie będzie im po głowach chodził. Nasza propozycja, w tym przypadku, to Buford - wioska, w której w najlepszych czasach mieszkało 7 osób. Większość z nich wyprowadziła się do większych miast. Dziś Buford zamieszkuje tylko jeden rezydent. Mamy nadzieję, że to spokojny, niehałasujący facet.


Hop do piekła!

Gdzie: pustynia Kara Kum, Turkmenistan
A może szukasz wrażeń, rozpustnej rozrywki i wszystkiego tego, co złe i wyuzdane? Jeśli tak, to mamy propozycję w sam raz dla Ciebie - miejsce zwane "Wrotami piekieł" (i nie jest to wcale Las Vegas, ani Zgierz!). W 1971 roku sowieccy badacze wpadli z wizytą do Turkmenistanu, gdzie na pustyni Kara Kum dłubali sobie radośnie w ziemi. Nie wiemy czego tam szukali, ale mniejsza o to. Grunt, że grunt im się spod nóg obsunął i w miejscu, gdzie do tej pory był grunt, znajduje się odtąd dziura o średnicy 70 m! Rząd, bojąc się fali zatruć wśród ciekawskich turystów, postanowił podpalić wydobywające się z dziurska gazy. Ten osobliwy, naturalny znicz płonie aż do dzisiaj. Mimo to, ciągle istnieje niebezpieczeństwo zatrucia się oparami, więc nie zezwala się gościom na przebywanie w pobliżu tego miejsca dłużej niż 5 minut.


Pływająca wyspa

Gdzie: Środek Pacyfiku, jak w mordę strzelił
Mówiąc o pływających wyspach, wcale nie mamy na myśli słynnych trzcinowych wysp na jeziorze Titicaca, tylko przedziwny twór, który uformował się z odpadów i śmieci pośrodku Pacyfiku. Ten niecodzienny "ląd" widoczny jest nawet na zdjęciach satelitarnych. Trudno się dziwić - „wyspa” ma bowiem nieprawdopodobnie wielkie rozmiary, a jej wagę określa się na 7 milionów ton. W jej tworzeniu, oprócz destrukcyjnej działalności człowieka, pomogły też prądy oceaniczne, które uformowały z pływającego śmiecia taki właśnie monstrualny obiekt.



Źródła: 1, 2, 3

Oglądany: 240513x | Komentarzy: 29 | Okejek: 682 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało