Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Kac lista: po czym głowa boli najbardziej

359 035  
1042   131  
Whisky, żeby zasnąć. Kawa, żeby się rozbudzić. A gdzieś w międzyczasie wiadro wody i kilka papierosów. Zdrowy tryb życia niejedno ma imię.

Na szczęście dzielni naukowcy nie ustają w badaniach (oczywiście empirycznych) nad kacem, a w szczególności nad alkoholami, które go wywołują. Oto lista oskarżonych o największą „szkodliwość”.


#8. Spirytus


Badania opisane przez British Medical Journal wskazały, że najmniej objawów kaca powoduje picie wyrobów z czystego spirytusu. To dość kontrowersyjny sposób na unikanie bólu głowy następnego dnia, ale - do pewnego stopnia! - działa. Spirytus sanctus, jak nic.

Na marginesie: w jednym z wywiadów u Kuby Wojewódzkiego utalentowana skądinąd aktorka Maja Ostaszewska wyznała, że najlepiej gra się na kacu. Człowiek koncentruje się wówczas wyłącznie na odgrywaniu roli, nie w głowie mu zaś żadne improwizacje. Nie ma zagrożenia, że „przedobrzy”. Godne podziwu poświęcenie.

#7. Wódka


Im czystsza, tym lepsza, ale to banał, którego nikomu nad Wisłą nie ma potrzeby przypominać. Polską (no dobrze, nie tylko polską) docenili naukowcy i umieścili ją na drugim miejscu listy alkoholi wywołujących najmniej objawów kaca. Co ciekawe, bardzo często nawet tania wódka okazuje się mniej szkodliwa niż najdroższe alkohole prezentowane poniżej.

Na marginesie: „O obrotach sfer niebieskich” Kopernika to dzieło, które - fakt faktem - przewróciło do góry nogami wiedzę o świecie, ale z praktycznego punktu widzenia, dla przeciętnego płatnika ZUS nie miało większego znaczenia. Co innego traktat „O łączeniu spirytusu z wodą”, rozprawa doktorska Dmitrija Mendelejewa, w której słynny chemik wskazywał najlepsze proporcje do przyrządzania wódki. Nie wiedzieć czemu, Rosjanin zapamiętany został z powodu jakiejś tablicy...

#6. Gin


Picie ginu może nie jest szczególnie zdrowe, ale ma pewne zdrowotne właściwości, które wpłynęły na losy części świata. To właśnie regularnie opróżniane beczułki ginu sprawiły, że Brytyjczykom przez długi czas udawało się okupować Indie. Żołnierze najwyraźniej mieli nie tylko mniejszego kaca niż miejscowi, ale też unikali malarii. To dzięki chininie zawartej w toniku dodawanym do ginu dla złamania jego jałowcowego smaku.

Na marginesie: w przeciwieństwie do wielu alkoholi, które bez odrazy pić można osobno, gin od początku pomyślany był jako składnik drinków. Dlatego też obliczono, że w „palecie klasycznych drinków” jest więcej opartych właśnie na ginie aniżeli na jakimkolwiek innym rodzaju alkoholu. Co więcej, gin wymyślono w Holandii, najwięcej pija się go na Filipinach, a „London's dry gin” wcale nie musi pochodzić z Londynu.

#5. Białe wino


Koneserzy, nie tylko ci z przystanków autobusowych i spod lokalnych monopolowych, o winie potrafią opowiadać całymi godzinami, aż w końcu zmorzy ich sen. Sen, po którym budzą się z raczej większym niż mniejszym bólem głowy. Przy tym białe wino jest mniej „kacogenne” niż na przykład czerwone.

Na marginesie: w ostatnich latach francuskie winiarnie znajdowały się w poważnym kryzysie, który - według niektórych - został już zażegnany. Twierdzenie "dobre wino, bo francuskie" w wielu wypadkach pozbawione było już uzasadnienia. Wszystko to w związku z coraz bardziej masową produkcją. By zapewnić sobie jak największe zbiory, Francuzi masowo zasypują winne ogrody środkami chwasto- i owadobójczymi. Potem" ulepszają" wino dużą ilością cukru oraz kwasu winnego. Od 2011 roku sprzedaż znów rośnie. Poprawiła się jakość francuskich win czy zmalały oczekiwania odbiorców?

#4. Whisky


Szklaneczka whisky przez wielu uważana jest za atrybut dżentelmena, na równi z drogim kubańskim cygarem. Okazuje się jednak, że ów dżentelmen po spożyciu takich samych ilości na drugi dzień cierpiał będzie znacznie bardziej niż amator najprostszych wódek. Wszystko to z powodu "zanieczyszczeń", które odpowiadają za smak i kolor whisky. Według niektórych badań kac wywoływany przez whisky jest dwukrotnie silniejszy niż po zwyczajnej wódce.

Na marginesie: kupując whiskey w Stanach Zjednoczonych warto mieć na uwadze, że ponad połowa ostatecznej ceny to podatki, akcyzy i inne haracze nałożone przez rząd. Gdyby tego było mało, każdego roku ubywa 4% whisky (tudzież whiskey) leżakującej w beczkach. Tzw. anielski podatek to nic innego jak skutek odparowywania, które po zabutelkowaniu nie ma już miejsca. Niemniej jednak niektórzy infantylni bajkopisarze dorabiają teorię, jakoby to właśnie anioły miały częstować się dojrzewającą whisky, by sprawdzić przed podaniem ludziom, czy aby na pewno jakość trunku jest odpowiednia.

#3. Rum


Szkodliwości picia rumu najlepiej dowodzą piraci z Karaibów, zresztą przez długi czas to właśnie rum był "naturalnym" trunkiem świata przestępczego. Czego by nie mówić, ból głowy po nocy sponsorowanej przez rum z pewnością wystarczy do tego, by zechcieć napaść na Bogu ducha winny statek, wyciąć w pień całą załogę i pasażerów, ukraść cenny ładunek, a łajbę zatopić. Ot, na poprawę humoru.

Na marginesie: rum, którego nazwy pochodzenia nikt nie jest w 100% pewny, pochodzi z Barbadosu (tak samo zresztą jak Rihanna). Mimo że produkowany jest obecnie w bardzo wielu miejscach świata (być może dlatego, że nie istnieje jedna oficjalna metoda wytwarzania), ponad 80% rumu pochodzi z Karaibów. To również nie przypadek, że trunek ten znalazł stałe miejsce na statkach - skutecznie pomagał w walce ze szkorbutem.

#2. Czerwone wino



Czerwone wino szkodzi zdecydowanie bardziej niż białe, a skala "efektów" zależy od wielu czynników, poczynając od samego zainteresowanego, aż po wahania pogodowe w kraju wytwarzania, które - jako jeden z wielu czynników - przekładają się na finalną jakość winnego wyrobu. Co ciekawe, gorsze lata przyprawiają o ból głowy nie tylko winiarzy, obniżając jakość i sprzedaż wina, ale również konsumentów, którzy niezależnie od wszystkiego raczą się alkoholowymi napojami.

Na marginesie: naukowcy mają nie lada problem z tzw. red wine headache, czyli bólem głowy po wypiciu czerwonego wina. U wielu osób syndrom RWH występuje już po kilkunastu minutach od wypicia jednej lampki, która to ilość w przypadku białego wina jest daleka od wywoływania jakichkolwiek negatywnych rezultatów. Koncepcji uzasadniających powstawanie RWH jest kilka - od siarczynów przez taniny po bakterie - ale żadna nie znalazła bezwzględnego (i wyłącznego) potwierdzenia.

#1. Brandy


Jeżeli drugim w kolejności najbardziej "kacogennym" alkoholem jest czerwone wino, to pierwszym nie może być nic innego jak destylowane wino. Oskara w kategorii "kac na drugi dzień" otrzymują ex aequo brandy, koniaki, śliwowice, grappy i wszystkie inne pochodne "wypalanego" wina. Zatem... jeżeli nie upiłeś się brandy, nie możesz mieć zielonego pojęcia o tym, czym jest prawdziwy kac.

Na marginesie: może to nic nowego, ale w rzeczywistości mało kto próbował koniaku. Podobnie jak z szampanem, który ma obowiązek pochodzić wprost z Szampanii. 99,5% "szampanów" pitych na sylwestra tego warunku oczywiście nie spełnia, to w rzeczywistości zwyczajne wina musujące. I tak samo koniak, którego nazwa zarezerwowana jest wyłącznie dla brandy pochodzącej z francuskiego regionu Cognac. Szampan od zwykłego wina musującego i koniak od zwykłej brandy są, rzecz jasna, znacznie droższe, co wcale nie znaczy jednak, że w każdym wypadku lepsze od trunków powstałych w innych regionach. Tu bardziej niż gdziekolwiek indziej płaci się za markę.


I obowiązkowy disclaimer: pij odpowiedzialnie; piłeś, nie pij; piłeś, nie jedź; piłaś, nie parkuj; piłeś, nie dzwoń do byłych; nie piłeś, napij się; masz do wypicia, podziel się. (niepotrzebne skreślić).


Źr.: British Medical Journal via NY Times, Business Insider, Wprost, Wikipedia
Fot.: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9

Oglądany: 359035x | Komentarzy: 131 | Okejek: 1042 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało