JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

8 irytujących cech hollywoodzkich produkcji

194 606  
905   57  

Kto nie lubi, zapychając się popcornem i słodką, acz niegaszącą pragnienia Coca Colą, spędzić dwóch godzin w kinie i z wypiekami na twarzy obejrzeć długo wyczekiwany film? Problem w tym, że z wyborem dobrego seansu jest jak z loterią – czasem masz szczęście i trafisz, z reguły jednak przeklinasz moment, w którym sięgnąłeś do portfela po ciężko uciułane pieniądze.

Co nas najbardziej wkurza we współczesnym „kinie dla mas” ?


#1. Trailery

Czasem oglądając film mamy wrażenie, że ta dwugodzinna produkcja to tak naprawdę „narośl” wokół dwuminutowego zwiastuna, który parę razy widzieliśmy już wcześniej. I do tego musimy za to jeszcze płacić! Trailer nie tylko pokazał nam najlepsze sceny, ale i zdradził kluczowe elementy fabuły. Jednak najbardziej irytującą cechą filmowych zapowiedzi jest to, że często na ich podstawie możemy wnioskować, że będziemy mieć do czynienia z genialną produkcją. Tymczasem sam film swoją miernotą powoduje u nas dramatyczny odruch rozpaczy, w którym usiłujemy skrócić swe męki topiąc się w kubku z colą lub śmiertelnie zakrztusić się nieuprażonym ziarenkiem popcornu.

#2. Remake'i (Remaki? Rymake'i? Ryjmęki?)

Nie masz pomysłu na dobry film, a scenarzyści zamiast podsuwać ci pod nos nowe, znakomite skrypty, wolą pławić się w morzu kalifornijskiej rozpusty? Wykup prawa do ponownego zrealizowania filmu, który 20 lat wcześniej bił rekordy kinowych frekwencji! Nawet jeśli twoje „odświeżone” dzieło nie powtórzy wyników oryginału, to i tak wyjdziesz na plus. Przecież tępa masa kupi to bez mrugnięcia okiem.

Albo jeszcze lepiej – weźmy na warsztat produkcję, która odniosła sukces za granicą!



#3. Sequele

Skoro pierwsza część była hitem, to producenci musieliby mieć wyjątkowego pecha, aby kolejnych piętnaście nie odniosło chociaż połowy jej sukcesu. Tasiemcowe serie mają niekiedy swój urok. Pamiętacie „Piątek, trzynastego”? Zaczęło się od historii psychopatycznej kobiety, której odkleiła się klepka, po tym jak jej mało rozgarnięty syn utopił się w jeziorze, a skończyło na przygodach rozkładającego się robo-zombie, niszczącego statek kosmiczny gdzieś w odległej galaktyce...far far ołej.

#4. Prequele

gdy pomysły na kolejne części wlokących się w nieskończoność serii szlag już trafi, lub twórcy w odruchu litości do samych siebie ubiją głównego bohatera, zawsze można zrobić prequel, czyli film opowiadający historię, która miała miejsce zanim powstała pierwsza część filmu. A jak widzowie kupią ten szit, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby przedstawić na przykład dzieje stryjecznej babki jednej z postaci drugoplanowych. Bo czemu by nie?

 

#5. Nicolas Cage

O! Nowy film z Nicolasem! O! Jeszcze jeden! I następny! I znowu! Ile można patrzeć na kolejne mierne produkcje, w których niegdyś znakomity bądź co bądź aktor albo dostaje ataku szału, albo histerii, lub też robi charakterystyczne miny pokrzywdzonego przez los kloszarda z nerwowymi tikami?

#6. Gimnazjalne filmy śpiewano-tańczone

Od ostatnich kilku lat kino zalała prawdziwa plaga filmów skierowanych do nastoletnich odbiorców. Najczęściej mamy tu do czynienia z produkcjami osadzonymi w amerykańskich koledżach, wśród pięknej, amerykańskiej młodzieży, śpiewającej radosne, amerykańskie piosnki z tanecznym, równie amerykańskim, przytupem. Mdło-słodki lukier tak grubo porasta tego typu cholerstwo, że już po kilku minutach od rozpoczęcia seansu człek ma ochotę rzygać fiołkami. I to ma być musical? To chyba bardziej zorganizowany przez Towarzystwo Bulimiczne szybki kurs pozbywania się nadmiaru strawy w żołądku.

Aczkolwiek my wciąż nie tracimy nadziei na tryumfalny powrót tych panów na kinowe ekrany!

#7. Upraszczanie/przekłamywanie rzeczywistości

To akurat wcale nie współczesny problem filmów rodem z Hollywood – tendencja do upraszczania rzeczywistości jest już tak charakterystyczna dla amerykańskiego kina, że przestaliśmy zwracać uwagę na niektóre absurdalne drobiazgi. Czy w rzeczywistości po rozmowie telefonicznej rozłączamy się bez pożegnania? Czy wysiadając z samochodu zostawiamy niezamknięte drzwi? Czy do poderwania ślicznotki w barze wystarczy nam jedynie błyskotliwy tekst?* Czy wysadzając budynek w powietrze zakładamy bombę z zegarkiem odmierzającym sekundy do wybuchu? I czemu pojazdy kosmiczne przemierzając bezkresy galaktycznych przestworzy uparcie robią „bziuuu!”, goddamit!? Przecież w próżni dźwięk się nie przenosi.
Jednym z pionierów odkłamywania hollywoodzkich ściem był Stanley Kubrick, który tworząc film „2001 – Odyseja Kosmiczna” postawił na realizm i większość filmu to prawdziwie kosmiczna cisza.

* Komuś się udało? No, doprawdy...

#8. 3D

Skoro już scenariusz ssie (gorzej niż szczerbata prostytutka z progenią), ale producentom udało się zgromadzić spory budżet, to najlepsze co można przecież zrobić, to otworzyć przed publiką trzeci wymiar. Cóż z tego, że uzbrojony w tandetne okulary widz będzie się wykrzywiał, zezował i skręcał na kinowym fotelu, usiłując wśród rozmytych, koślawych kształtów zobaczyć efekt włożonych w film grubych milionów dolarów? Ostatecznie jedyne co w miarę wyraźnie zobaczy to górne literki na tablicy w gabinecie swojego okulisty.

A tak poważnie - dobrodziejstwa (o ile takie w ogóle istnieją) ruchomych obrazów wyświetlanych w trzecim wymiarze odkryła niedawno branża związana z kinem pieprznym. W Hong Kongu powstał erotyczny film za 3,5 miliona dolarów. Co ciekawe, i rzadko spotykane w tego typu produkcjach, „3D Sex and Zen: Extreme Ecstasy” miał całkiem sensowną fabułę opartą na starej, chińskiej powieści. Zarobek po pierwszym dniu wyświetlania tego filmu w hongkońskich kinach przebił nawet tamtejszy wynik sprzedaży biletów na Avatara!

Z jednej strony fajnie by było zobaczyć niewyraźne, aczkolwiek trójwymiarowe cycki wciskające nam się w gałki oczne, ale z drugiej strony, przy odrobinie wyobraźni, widzimy również pewne wady, które niesie za sobą wejście produkcji XXX w trzeci wymiar i nawet nie chcemy sobie tego wizualizować. Wolimy już płaskie cycki w HD niż niebezpiecznie wylatujące z ekranu rzeczy...
 

Oglądany: 194606x | Komentarzy: 57 | Okejek: 905 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało