JoeMonster.org

Pokaż menu
Szukaj
 
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Made in early 80's - czyli żywot schyłkopeerelowego ucznia

188 340  
2541   262  
Patrząc na dzieciaki z dzisiejszych podstawówek, aż trudno człowiekowi uwierzyć, że ongiś gówniarzowi do szczęścia wystarczył „korek” zakupiony na odpuście oraz średniej wielkości kamień. Przełom lat 80.-90. ubiegłego wieku to dość specyficzny okres – pierwsze na polskim rynku komputery, guma Turbo i oranżada w foliowych torebkach...

#1. Szkolny lans


W nagrodę za dobre sprawowanie i doskonałe wyniki w zakuwaniu tabliczki mnożenia dostawało się szkolny odpowiednik medali, które dyndały na mundurze prezydentowi Jaruzelskiemu. Czerwona plakietka z napisem „Wzorowy Uczeń” budziła podziw i zawiść kolegów z klasy. To odznaczenie w połączeniu z funkcją dyżurnego operatora gąbki do tablicy tworzyła iście zabójcze combo, wywołujące rumieńce na licach żeńskiej części uczniów.

#2. Komunia

Czas komunii łączył się z kilkoma rzeczami. Po pierwsze trzeba było wbić się w jakiś obrzydliwy, niewygodny garniturek. Jednak ten mały mankament nie przysłaniał dwóch najważniejszych frajd tego podniosłego, religijnego wydarzenia. Pierwszym była możliwość wyrżnięcia gromnicą w łeb kolegi z klasy. Bitwa na gromnice w wyraźny sposób nawiązywała do „Gwiezdnych Wojen i , ku przerażeniu rodzicieli, stawała się najbardziej spektakularnym punktem komunijnego programu.
Jednak to co tygryski lubią najbardziej to prezenty. Bogatsze szczyle dostawały swoje pierwsze składaki marki „Wigry-3” (z nieodłącznym dynamem i kolorowymi, plastikowymi ozdobami na szprychach).

Biedniejsze małolaty zadowolić się musiały zegarkiem typu „Montana” (bynajmniej nie Hannah), który poza zupełnie niepotrzebną funkcją wskazywania czasu posiadał ukryty bajer – całą playlistę szpanerskich melodyjek, które odtwarzało się poprzez jednoczesne naciśnięcie dwóch guzików z prawej strony...

#3. Skarbonka

Dziś nawet ząbkujący zapełniacz pieluch jest posiadaczem konta bankowego i karty płatniczej. Drzewiej, kasę uzyskaną z rodzicielskich zasobów trzymało się w skarbonkach. Do wyboru były różne rodzaje plastikowych, tandetnych świnek, które napełniało się całymi latami. Kiedy knur (tudzież locha) swoje już ważył, należało rozpruć jego bebech i przeliczyć fundusze... których zawsze wychodziło kilkakrotnie mniej niż się spodziewaliśmy.

#4. Prezenty, które naprawdę cieszyły

Zwykła kaseta magnetofonowa z etykietą, na której ktoś nabazgrał długopisem magiczny znak „C-64” powodowała, że w małolacie budziła się bestia. Lista gier na obu stronach plastikowego demona, zawierającego w swych trzewiach folię magnetyczną, była długa i zapewniała radochę na długie dni. Wciągnięcie cennej taśmy przez niesprawny magnetofon lub złamanie tak cennego oręża jakim był śrubokręcik do regulacji głowicy, zamieniał każdego z nas w zielonego Hulka gotowego niszczyć, palić i mordować... A podobno obalono już mit, że gry wywołują u gnojków zachowania socjopatyczne...

#5. Worek na kapcie

Wąsate woźne w swych niebieskich kombinezonach budziły grozę i dybały na życie każdego bękarta, który ośmieli się zrezygnować ze zmiany obuwia po wejściu do gmaszyska szkolnego. Dlatego też każdy małolat był posiadaczem worka z kapciami. Właściwie to ów worek stanowił idealne uzupełnienie kwadratowego tornistra wypełnionego książkami, których ciężar powodował, że byle powiew wiatru kierował szczyla ku glebie. Ząbkami do przodu.
Worek z kapciami służył do kręcenia młynków i, nade wszystko, do ciskania nim w przeciwników. Nierzadko lądował też na drzewie i za Chiny przeludnione nie chciał dobrowolnie stamtąd zleźć.

#6. Pierwsza bomba skręcona na szybko

Dziś dzieciaki potrafią zapewne bez trudu zmajstrować rakietę typu ziemia-ziemia (z ultra-dokładnym systemem namierzającym). Ale niegdyś wystarczyło skubnąć matuli z kuchni odrobinę saletry, ew. proszku do pieczenia i zaopatrzyć się w plastikowe pudełeczko po Kinder-niespodziance. Odpowiednie proporcje wspomnianych środków, w połączeniu z wodą i solidnym wstrząśnięciem, dawały iście wybuchowy efekt. Miła to odmiana dla odpustowych pistoletów na kapiszony (te ostatnie wybuchały czasem i bez pomocy pistoletów...)



#7. Vibovit!


Wynalazek sprzedawany w saszetkach, który (teoretycznie) przeznaczony był do rozpuszczania w wodzie. Chyba jednak każdy z nas poznał inną, smaczniejszą formę zażywania Vibovitu.

Pewnie dziś tak by to właśnie wyglądało. My jednak woleliśmy mieć lepkie palce i resztki Vibovitu za paznokciami...

#8. Tran

Koszmar, dla wielu porównywalny z koniecznością zjedzenia szpinaku. Tran podawany był w swej właściwej formie płynnej, tłustej cieczy. Dzisiaj dzieciaki idą na łatwiznę i zażywają go w postaci pigułek – pozwala to uniknąć, wykręcającego kiszki, smaku rybiego oleju. Niejedna babcia szykowała zapasy tranu (i środków motywujących dla wnusia) na zimę.










#9. Polonia 1

Był sobie kiedyś taki kanał, który zawierał w swoim programie kilka pozycji obowiązkowych dla każdego szanującego się małolata. Generał Daimos, Gigi i Kaptan Jastrząb. Wszyscy to oglądali i nikomu nie przeszkadzał fakt, że Tsubasa przez 90% odcinka biegł przez boisko (wszyscy czekali na kolejną odsłonę jego przygód, aby zobaczyć czy kopnięta przez niego, w ostatniej minucie, piłka trafi w końcu do bramki). Ale czy ktoś wtedy narzekał na karygodne nieróbstwo twórców serialu?

Ponadto Polonia 1 prezentowała włoskie filmy fikane i reklamy gdzie Katarzyna Figura prosiła o kontakt telefoniczny...

#10. Wafelek Kukuruku

Chyba najbardziej nieodżałowana strata po okresie szczenięcym. No, powiedzmy porównywalna do supertwardych gum Turbo. No i te szpanerskie naklejki...
Z jakiegoś powodu wafelki Kukuruku nie dotrwały do czasów współczesnych i jedynie co nam po nich zostało to reklama umieszczona w sieci przez jakiegoś, niesionego nostalgicznym porywem serca, dobrodzieja.

http://www.youtube.com/watch?v=FNEoyiFLGKs

Piosenka z tejże reklamy padła ofiarą młodocianych zgrywusów i niejedno dziecko wyśpiewywało: „Kukuruku jest trujące, w szkole, w lesie i na łące. Nadziewane heroiną i od tego dzieci giną...”

Oglądany: 188340x | Komentarzy: 262 | Okejek: 2541 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało